Magiczna Podróż

Rozdział 1

  Znów obudziła się z krzykiem, nie mogła spać od dłuższego czasu, ciągle miała sny związane ze swoją mamą widziała ją, a gdy chciała do niej podbiec aby się przytulić ona rozpływała się jak mgła. Bardzo tęskniła za swoimi rodzicami, którzy zginęli w wypadku, a szczególnie za mamą, z którą łączyła ją szczególna więź. Gdy rano się obudziła postanowiła porozmawiać o tym z Michałem z którym zawsze szczerze rozmawiała o wszystkim, a on  zawsze ją wysłuchiwał.
- Ciągle śni mi się mama, kiedy biegnę do niej by się przytulić ona nagle znika a potem pojawia się kobieta która mówi: Już czas! Już czas! 
- Po prostu bardzo tęsknisz za mamą, a ta kobieta jest pewnie spowodowana jakimiś horrorami, które ciągle oglądasz.
- Wątpię, ale obyś miał racje. 
  Po szkole wszyscy spotkali się u Artura i urządzili sobie maraton filmowy, zbliżał się koniec roku szkolnego więc mogli sobie pozwolić na duży luz. Artur mieszka sam z bratem jego rodzice wyjechali do Włoch w sprawach finansowych. Nie przepada za bratem, ale ma w nim oparcie. Sabina jest pyskatą dziewczyną i nie nawiedzi gdy coś nie jest po jej myśli. Michał z kolei pochodzi z dobrze wychowanej rodziny, jest miły i uczynny. Wszyscy bardzo różnią się od siebie jednak uwielbiają spędzać ze sobą czas.
  Kiedy Kasia wróciła do domu nie zastała nikogo było tak cicho, że słyszała bicie swego serca.Na stole leżała kartka w której było napisane: 
Kasiu!
Jestem u sąsiadki,
wrócę o 18 .
Całuje babcia 
Bardzo kochała swoją babcie gdyż to ona nauczyła jej wielu rzeczy po śmierci rodziców, kochała ją jak własną matkę.
 Oglądając telewizję zauważyła, że jej babcia długo nie wraca. Po chwili zadzwonił telefon.
- Halo?
- Kasiu, mówi pani Kowalska twoja babcia zemdlała i zawieziono ją do szpitala.
- Do którego?!- zapytała przerażona.
- Tego na ulicy Dworskiej.
- Dziękuje bardzo za telefon, do widzenia. 
Przerażona zadzwoniła szybko po Michała i razem wsiedli do auta jego siostry i pojechali jak najprędzej do szpitala. 
  Gdy dojechali do szpitala Kasia z przerażeniem podbiegła do recepcji i zapytała:
- Gdzie jest pani Sienkiewicz?
- Leży w sali numer 13
- Dziękuje - i szybko odbiegła
Kiedy ją znalazła zawołała: 
- Babciu co ci się stało?
- Nic kochanie- odpowiedziała.
Kasia wiedziała jednak, że kłamię widziała jej bladą twarz oraz czuła zimny dotyk jej rąk. Siedząc w tej ciszy opowiadały sobie różne historyjki i wspominały różne czasy z dawnych lat, wtedy babcia powiedziała cichym głosem:
- Kochanie, posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie, wiem że niedługo odejdę z tego świata lecz ty nie zapominaj jaką jesteś dzielną i mądrą dziewczynką...
- Babciu nie mów tak! - przerwała jej 
Wyciągnęła z torby skórzany notes 
- Weź to ze sobą, w środku jest wszystko wyjaśnione nie pokazuj go nikomu.Musisz, znaleźć ten artefakt za nim zrobi to ktoś inny, musisz! 
Po chwili babcia zamknęła oczy, a jej serce coraz wolniej biło aż w końcu ustało.
- Babciu! Babciu! Nie odchodź nie zostawiaj mnie!- powiedziała szlochając i po raz ostatni chciała się przytulić do babci.

C.D.N

Rozdział 2

Po śmierci babci Kasia nie miała ochoty na nic. Chodziła smutna nie chciała z nikim rozmawiać, zamknęła się w sobie, nawet z Michałem nie chciała się spotykać z którym znała się od zawsze.Pewnego razu idąc do biblioteki Artur powiedział:
- Haj zabrałaś tą książkę twojej babci?
- O kurcz zapomniałam poczekaj jeszcze zdążę po nią wrócić idź  sam spotkamy się tam.
 Kiedy przyszła do domu natychmiast chwyciła książkę. Jednak gdy pociągnęła książkę jej torba spadła z biurka a z niej wypadł pamiętnik który babcia dała jej tuż przed śmiercią. Przez pogrzeb babci i te wszystkie ostatnie sytuacje całkowicie zapomniała o tym notesie. Postanowiła go otworzyć i przeczytać w końcu babci bardzo zależało aby to przeczytała. Pierwsza data była bardzo dawna pochodziła z 3 lipca 1950 roku. Na pierwszych jego stronach nie było nic nadzwyczajnego był to po prostu opis zwyczajnej młodej nastolatki. Jednak na końcu w małej kopercie znajdował się list w którym było:
Droga Kasiu!
Nie wiedziałam za bardzo jak ci to powiedzieć lecz teraz musisz się wszystkiego dowiedzieć.
Kiedy byłam małą dziewczynką dostałam od taty małą szkatułkę a w niej znajdowała się złota łapka, na początku myślałam, że jest to po prostu zwyczajna ozdoba. Jednak kiedy pewnego razu jechałam na rowerze i rozbiłam kolano przyłożyłam ją do rany a ona błyskawicznie zniknęła. Okazało się że ten tajemniczy artefakt ma magiczne  właściwości pozwalające bardzo szybko goić rany. Niestety nie potrafił wykonać jednej rzeczy nie potrafił przezwyciężyć śmierci. Kiedy mój tata był na łożu śmierci poprosił mnie żebym go ukryła gdyż pewna osoba pragnie go zdobyć i wykorzystać do złych celów. Wykonałam wolę ojca lecz tajemniczy pan nie spocznie dopóki nie znajdzie tej ręki dlatego Kasiu bardzo cię proszę musisz znaleźć ten skarb zanim on to zrobi i ukryć .Proszę to jest moja ostatnia wola.
Po przeczytaniu tej wiadomości Kasia była przerażona nie wiedziała co zrobić. Czy spełnić wolę babci i narazić się na niebezpieczeństwo czy zapomnieć i żyć normalnie.Postanowiła spotkać się z przyjaciółmi i porozmawiać z nimi na ten temat.
- Co ja mam zrobić? Kiedy to przeczytałam myślałam, że jestem w jakimś dziwnym i długim śnie.
- Twoja babcia poświęciła ci dużo czasu i zastąpiła ci rodziców ja na twoim miejscu spełnił bym jej ostatnią wolę.
- Tak wiem ale to jest niebezpieczne.
- Słuchaj jeśli się zdecydujesz obiecuje że wyruszymy z tobą w tę podróż?- przerwał jej Artur.
- O nie! To jest niebezpieczne i nie mam zamiaru was narażać.
- My chcemy ci pomóc i nie upieraj się i zrób to dla twojej babci.
- No właśnie a poza tym to może być świetna przygoda- dodała z entuzjazmem Sabina.
Po chwili namysłu Kasia postanowiła wyruszyć razem z przyjaciółmi w tę podroż i dodała:
- Ale posłuchajcie to nie są wygłupy i musimy się przygotować. Jutro wyruszamy a rodzicom powiedzcie, że jedziemy na biwak.
 Kiedy wszyscy wrócili do domu każdy zaczął zbierać najpotrzebniejsze rzeczy. Natomiast Kasia postanowiła zgłębić się w opowieści swojej babci, aby wiedzieć gdzie zacząć ich podróż oraz by móc się dowiedzieć innych ciekawych rzeczy. Jeden z opisów  znalezionych na pierwszych kartkach brzmiał: Aby podróż zacząć musisz nos przekręcić czaszą.
 Następnego dnia rano wszyscy spotkali si w umówionym miejscu i postanowili rozpocząć swoją podróż. Kasia postanowiła pokazać przyjaciołom znalezioną wskazówkę . Wtedy Artur pomyślał, że może chodzi o czaszki znajdujące się na skraju lasu. Po chwili znaleźli się w miejscu gdzie znajdowały się 2 czaszki. Michał postanowił przekręcić nosy czaszom w prawo, a potem w lewo lecz nic się nie działo. Wtedy Kasia przypomniała sobie, że babcia zawsze opowiadała jej historyjki że zawsze należy zaczyna od dołu i dochodzić do góry. Kasia przekręciła nosy obu czaszką w dół i powoli zaczęła obracać je do góry. Nagle rozstąpiły się rośliny i powstała złota droga.

C.D.N

Rozdział 3 

Przez dłuższy czas szli tą ścieżką. Uważali, że nie długo dotrą do celu, jednak byli w błędzie.  Po chwili stanęli przed wielką przepaścią. Dna nie było widać a początek drogi znajdował się dopiero za kilkanaście metrów.
- O ludzie ale głęboko - powiedziała Kasia
-  Nie da rady, jak teraz przejdziemy ?
- Musi być jakiś sposób - rzekł Michał
Wszyscy postanowili zastanowić się nad tym problemem.
- Wiem może to trzeba coś wcisnąć albo znowu coś przekręcić - odparła Sabina
Cała czwórka postanowiła się rozdzielić znaleźć coś nietypowego lub coś dziwnego by móc przejść dalej. W pewnym momencie Artur zobaczył nie daleko krawędzi 3 skały.  Wszyscy zebrali się pod nimi, Michał podszedł aby sprawdzić czy jest w nich coś nadzwyczajnego, jednak było to tylko zwykłe 3 skały.  Postanowili szukać dalej. Kiedy Michał wracał poślizgnął się i wpadł do ciemnej jaskini.
- Super jeszcze tego brakowało bym się zgubił.
Chciał się stamtąd wydostać jednak ściany były zbyt strome i za każdym razem spadał na sam dół. Jaskinia ta była ciemna i brudna nie było w niej żadnego tunelu z którego można byłoby się wydostać jednym słowem była to ,,pułapka''. Przyjaciele szybko zauważyli, że Michał gdzieś zniknął.
- Widzieliście Michała?- zapytała Kasia
- Ostatnio kręcił się gdzieś tam przy tych skałach - odparła Sabina
- Spróbujcie znaleźć jakiś sposób jak przejść na drugą stronę, a ja go poszukam.
Kasia zbliżając się do skał usłyszała krzyk Michała, wiec odpowiedziała na jego wołanie i prędko pobiegła w kierunku jego głosu.
- Nic ci nie jest? - spytała
- Nie, ale uważaj bo ściany są bardzo strome
- Musimy wymyślić  jak cię wydostać - odrzekła
Jednak kiedy Kasia chciała pójść po przyjaciół na swojej drodze napotkała żmiję. Za strachu cofnęła się i spadła do miejsca gdzie znajdował się Michał. Wiedzieli, że jedyną ich szansą jest teraz Artur i Sabina. Po dłuższym czasie Kasia otworzyła pamiętnik babci z zaczęła czytać aby nie siedzieć bez czynnie . Czytając zauważyła że jej babcia opisała małą jaskinię w której  było tak mało miejsca, że nie można się było z niej wydostać , lecz po po przechyleniu ściany można było się z niej spokojnie wyjść.
- Spójrz - wykrzyknęła- Może chodzi o tę jaskinię?
- Spróbujmy
Michał całą swoją siłą popchnął ścianę która znajdowała się w mroku. Po chwili znalazł się po jej drugiej stronie
- Udało się- wykrzyknęła Kasia
Michał oświecił latarkę. Razem trzymając  się blisko siebie szli w głąb jaskini. Kasia podświetliła Kartki pamiętnika i zaczęła czytać dalej. Opisane tam była, jaskinia pełniąca specjalne znaczenie przechowywała różne ważne rzeczy  a szczególnie jedną która umożliwiała dalszą podróż. Idąc tak dłuższą chwilę doszli wkońcu do końca gdzie znajdowała się schowek. Były tam różne ubrania i szmatki. To pewnie mojej babci -pomyślała. na dnie schowka znajdował się dziwny kijek . Był gruby i zakończony metalowym prętem w kształcie pioruna.
- Co to ma być ?-zapytał Michał
-Nie wiem ale może ta rzecz pomoże nam się stąd wydostać .
Postanowili spróbować ale to na nic. Nic się nie działo. Wtedy Michał zauważył niewielki obraz na ścianie w kształcie notesu.
- Może przyłóż ten pamiętnik tutaj -powiedział
Kasia nie wierzyła że to się uda ale spróbować nie zaszkodzi. Ku jej zdziwieniu siany się rozstąpiły a schody na górę wyrosły jakby z ziemi. Nie zastanawiając jak to możliwe jak najszybciej popędzili na górę. 
 Gdy wyszli na górę znajdowali się dalej po tej samej stronie przepaści
-  Gdzie wyście się podziewali?  - zawołała Sabina 
-  Wpadliśmy do ciemnej jaskini gdzie odkryliśmy tajemne przejście i znaleźliśmy to.
Kasia wyjęła z torby dziwny kij.
-  Do czego to niby ma służyć? - zapytała Sabina 
- Sami nie wiemy myśleliśmy że ten przedmiot pomorze się nam wydostać z jaskini i będziemy mogli z niej wyjść lecz byliśmy w błędzie.
- To jak wyszliście? 
- Przyłożyliśmy pamiętnik babci do malowideł na ścianie i ukazały nam się schody do góry.
- Ap ropo może coś w tym notesie pisze jak ominąć tą przepaść
- Babcia opisała tu tylko tą jaskinię i ten przedmiot, który umożliwi dalszą podróż...
Wtedy Kasia uświadomiła sobie, że to właśnie przy przejściu przez  dziurę ten przedmiot może się przydać. Wszyscy podeszli do dwóch prętów które stały przy samej krawędzi. Na prętach tych znajdowały się haczyki. Kasia postanowiła włożyć tam znaleziony przedmiot. Po chwili kij zniknął a z krawędzi urwiska wychylił się most. Cała czwórka ostrożnie przeszła po moście i po kilku minutach znaleźli się po drugiej stronie. 
Niestety nie długo cieszyli się  spokojną drogą. Tuż za zakrętem znajdował się ogromny las był ciemny i gęsty a z jego wnętrza wydobywały się tajemnicze głosy.

C.D.N 

 Rozdział 4

Nie mieli odwagi by  wejść w ten gęsty busz. Był on tak zarośnięty i ciemny, że bardzo łatwo można było by się tam zgubić. Drzewa stały niemal jedno przy drugim, inne były bardzo rozrośnięte a jeszcze inne sięgały swymi gałęziami do ziemi. 
Postanowili jednak przełamać swój strach i wejść tam razem, jednak zanim się tego podjęli postanowili przywiązać się do liny  aby się nie oddzielić od siebie. Jako pierwszy szedł Artur
który ścinał uciążliwe gałęzie, plącze i inne krzaki. Z każdej strony z można było dostrzec ciemne drzewa i dziwne kształty które przypominały najstraszniejsze rzeczy.
Chodzili po tym lesie już dobrą godzinę  lecz wyjścia nie było widać.
- Nie uda nam się wyjść z tego lasu - powiedział w końcu zdenerwowanym głosem Artur.
- Uda nam się, tylko chwilę trzeba odpocząć i iść dalej.
Po krótkim odpoczynku wyruszyli dalej . Każdy z nich powoli tracił nadzieje że wyjdą z tego buszu, lecz po chwili Kasia dostrzegła kolorowe światełko. Pociągnęła za sobą przyjaciół i jak najszybciej pobiegła w jego kierunku, Ku ich zdziwieniu na drzewie ukazała im się piękna kobieta. Miała długie brązowe loki, białą długą suknie, którą rozwiewał wiatr. Kobieta powiedziała: 
- Szukajcie tulipana!
- Tulipana!?- zapytała zdziwiona  Sabina
- Tulipana- powtórzyła kobieta.
Kasia pomyślała, że kobieta ich z kimś pomyliła więc powiedziała;
- Jestem Kasia a to są moi przyjaciele Michał, Sabina, Artur. Zgubiliśmy się w tym lesie i chcielibyśmy wyjść.
- Witajcie jestem Anna. Szukajcie tulipana.
- Dobrze a gdzie możemy znajść tego tulipana- zapytał Michała
- Na północ kierować się musicie i musicie pamiętać by go nie zrywać -  powiedziała. Wskazała im kierunek ręką a potem odeszła w głąb lasu.
- To wszystko mnie przeraża - powiedziała Sabina - znikające kobiety, magiczne lasy i skały co jeszcze nas tu czeka.
-  Nie martw się póki jesteśmy w czwórkę jesteśmy bezpieczni.
Wszyscy udali się na północ tak jak radziła im Anna. 
Po nie długim czasie dotarli na miejsce na środku stawu znajdowała się mała wysepka a na niej przepiękny zółty tulipan. Kasia postanowiła otworzyć pamiętnik i przeczytać do czego ten tulipan może służyć i czy może im w czymś pomóc. Opisane tam było, że tulipan to niezwykły kwiat i kto ośmieli się go zerwać lub zbliżyć w jego kierunku narazi się złotej małpie. Na stronie obok znajdowała się się również rysunek tulipana i złotej małpki, która stoi na straży i pilnuje małego cudu przyrody.
- Artur postanowił powoli podejść do kwiatka. Wszedł do wody i nagle z drzewa zeskoczyła małpka była bardzo podobna do tej, którą babci namalowała na obrazku. Nie wydawała się być groźna , więc Artur postanowiła podejść bliżej lecz gdy tylko się zbliżył małe stworzonko uderzyło go dość boleśnie. 
-To się nie uda musimy ją jakoś przekonać by  pozwoliła się nam zbliżyć do kwiatu.
Kasia postanowiła w dość prosty sposób przekonać do siebie małpki po prostu dać jej banana, lecz małpka była sprytniejsza od niej i zanim Kasia weszła do wody ona już wyrwała go z jej ręki  i  zpowrotem wróciła do kwiatu. Jednak Michał wpadła jeszcze na inny sposób postanowił uspokoić małpkę grając na harmonijce. Kiedy tylko zaczął grać małpka zasnęła w głęboki sen. Cała czwórka zbliżyła się do kwiatu jednak pamiętali o słowach kobiety która ostrzegła ich by nie zrywali tulipana.
Kasia znów postanowiła zajrzeć do pamiętnika w nim napisane było: Kwiaty nie służą tylko do prezentowania się na łąkach czy w ogrodach lecz i również wskazują zakochanym drogą do miłości i szczęścia. Wiedzieli że kwiat ma wskazać im drogą tylko co zrobić by ją pokazał. Artur uznał, że może trzeba powąchać kwiat , dzięki czemu ukaże im drogę. Jednak kiedy się schylił by powąchać kwiat urwał jego łodygę. Wszyscy poczuli , że pod ich nogami drży ziemia. Zaczął wiać przeraźliwy wiatr a u stóp Artura zaczęła rozstępować się ziemia . Czwórka przyjaciół zaczęła uciekać jednak kara musiała spotkać winowajcę który zerwał kwiat , jeden z krzaków złapał Artura za nogę i zaczął wciągać  go do dziury.
- Ratunku!!!- krzyknął 
Michał pobiegł w jego stronę jednak było już za późno ziemia zamknęła się a wiatr ustał.
Kasia stanęła nad miejscem gdzie krzewy wchłonęły Artura i płacząc powiedziała:
- Przepraszam, przepraszam , że cię naraziłam.

C.D.N


Rozdział 5

Po zniknięciu Artura przyjaciele postanowili jak najszybciej go odnaleźć. Niestety nie wiedzieli jak to zrobić. w miejscu gdzie Artur zniknął został tam tylko mały otwór. 
- Nic nie da stanie tu i czekanie na cud musimy kogoś poprosić  o pomoc - powiedziała Sabina
- Masz racje, tylko kogo mamy zapytać o pomoc?
Trójka przyjaciół wyruszyła w dalszą drogę by, znaleźć kogoś kto pomógłby im odnaleźć Artura i wydostać się z tego lasu. 
Po niedługim  czasie na swojej drodze napotkali małą dziewczynkę. Miała ona blond włosy związane w kucyki i różowa sukienkę.
- Witaj jestem Kasia a to są moi przyjaciele Sabina i Michał.
- Witajcie jestem Asia
- Szukamy kogoś kto pomógłby nam znaleźć naszego przyjaciela i wydostać się z tego lasu, są tu może z tobą twoi rodzice?
- Nie jestem sama - odpowiedziała radośnie dziewczynka
- To może wiesz jak wyjść z tego lasu?
- Z tego lasu nie da się wyjść tak jak z innych lasów. Wszystkie drzewa, kwiaty i inne rośliny są magiczne i nie pozwolą tak łatwo opuścić tego lasu.
Ta odpowiedz zdziwiła ich bardzo.
- To w jaki sposób mamy opuścić ten las? - zapytał zaniepokojony Michał
- Musicie się udać do Baltazara?
- A jak mamy go znaleźć?
- Mieszka ona na szycie góry znajdującej się na południe od niej przy wejściu do niego znajdują się trzy ogromne gargulce. A dodatkowo daję wam tą mapę.
- Bardzo ci dziękuje- odpowiedziała Kasia
- Nie ma za co - uśmiechnąwszy się  dziewczynka odwróciła się i w podskokach odeszła.
- Dobra to chodźmy do tego Baltazara.
 Udali się oni na południe tak jak radziła im dziewczynka mapa pokazywała wszystko dokładnie i już po niedługim czasie stanęli przy posągach trzech gargulców. były one ciemne a pasze ich świeciły na niebiesko. Przeszli pomiędzy nimi i weszli na teren Baltazara. Po chwili zza kamieni wyłoniły się oślizłe węże. które zmierzały w kierunku Kasi, Sabiny, Michała
- Co teraz robimy? - zapytała przerażona Kasia
- Przede wszystkim musimy zachować spokój. Widzicie te skałki jeśli powoli po nich przejdziemy to wszystko będzie dobrze i ominiemy węże.
Wszyscy wdrapali się na głazy i powoli po nich przechodzili. w pewnym momencie Kasia się przewróciła i upadła na ziemie gdzie znajdowało się pełno syczących gadów. Kiedy jeden z węży miał już ją prawie ugryź,  wtedy potężny głos powiedział STOP! A wszystkie węże zatrzymały się jakby zamrożone. Za cienia wyłoniła się postać wielkiego mężczyzny o ciemnych włosach.
- Kim jesteście zapytał
- Jestem Kasia a tą są moi przyjaciele Michał i Sabina. Nasz przyjaciel został wchłonięty przez ziemię po zerwaniu Złotego Tulipana a my przyszliśmy prosić o pomoc w jego odnalezieniu.
- Chodźcie - powiedział i zaprosił ich do swego domu.
Była to skromna chata gdzie nie było zbyt dużo miejsca. Znajdowało się tam tylko łózko , wielkie biurko i ogromnie dużo ksiąg.
Każdy kto dopuści się zerwania Złotego Tulipana- zaczął Baltazar- musi zostać ukarany przez przyrodę. Tulipan ten ma ogromną moc jest sercem, wiec jeśli ktoś go zerwie las mści się na jego oprawcy wchłaniając go do ziemi a roślin opiekują się nasionami zerwanego kwiatu by po kilku dniach mógł wyrosnąć nowy kwiat który będzie ich sercem. Osoby wchłonięte przez las trudno jest znaleźć jednak jest to możliwe.
Musicie sami udać się do podziemi, znaleźć tajemne przejście i uwolnić waszego przyjaciela. 
- A jak mamy znaleźć wejście do tych podziemi 
- Na początku musicie wydostać się z tego lasu, a następnie znaleźć Jaskinię ciemność  w której właśnie znajduje się wejście do podziemi.
- Ale jak mamy ominąć te zarośla i wyjść z tego lasu?
Baltazar podszedł do swojego biurka odsunął szufladę wyjął z niej kartkę i dał Michałowi.
- Dzięki niej dostaniecie się do  tunelu który wyprowadzi was na zewnątrz tego buszu.
- Dziękujemy bardzo - odpowiedzieli i wyszli by znaleźć tunel, wydostać się z lasu i uratować Artura.

C.D.N. 

Rozdział 6 

 Po opuszczeniu chaty Baltazara przyjaciele wyruszyli w dalszą drogę tak jak wskazywała im mapa. Po niedługim czasie dotarli na miejsce. Pod drzewem znajdowało się okrągłe wejście do tunelu. Przyjaciele nie zastanawiając się długo weszli do jaskini by jak najszybciej opuścić ten las.
  Tymczasem w miejscu gdzie Kasia i jej przyjaciele rozpoczęli przygodę znajdował się tajemniczy pan, którego w opisała w liście babcia Kasi. Był to wysoki mężczyzna o długim czarnym płaszczu, ciemnych włosach i piwnych oczach.
- Czas ruszać- rzekł do swoich towarzyszy.
Były to małe ludziki o silnej mocy i wielkich możliwościach. Potrafiły również skakać na wysokości ludzkich głów. Wyglądem przypominały krasnoludki. Nazywano ich terami.Teremy jak i tajemniczy pan nie byli zwykłymi ludźmi, znali dawne zaklęcia i magie.
- Chodźcie! - powiedział i jednym ruchem ręki utorował sobie przejście przez gąszcz trawy, a małe teremy z radością pośpieszyły  za nim.
 Tymczasem Kasia, Michał i Sabina wydostali się z gęstego lasu.
- Nareszcie wykrzyknął Michał
- Teraz tylko musimy znaleźć Artura i wrócić do poszukiwań - rzekła Kasia
Ruszyli w dalszą drogę. podczas podroż towarzyszył im upał słońce znajdowała się nad ich głowami a temperatura dochodziła do ok 30 stopni. Sabina zauważyła ze są tu już od bardzo dawna a tu ciągle jest dzień i świeci słońce, tylko pod chatą Baltazara znajdowały się chmury i był mrok.
- Słuchajcie - zaczęła Sabina - wiem, że to miejsce jest dziwne ale zauważy liście , że dzień trwa  tu chyba z rok bo jesteśmy tu już chyba normalnie od paru dni a tu ciągle jest dzień.
- Faktycznie ale ten świat jest cały zaczarowany i magiczny więc to akurat jest tu najmniej zadziwiającą rzeczą - rzekł Michał i wyruszyli w dalszą drogę.
 Tymczasem tajemniczy pan wiedział, że nie jest jedyną osobą która poszukuje tego artefaktu. Obserwował ich w swojej tajemniczej kuli, która znajdowała się na końcu laski. Wiedział, że są oni o wiele dalej od niego i, że musi ich jakoś zatrzymać. Wyjął księgę z zaklęciami i powiedział: Skarbu szukać lubią niech więc w bagno wpadną kupą.
 Przyjaciele nie spodziewając się niczego szli przed siebie. kiedy naglę Kasia i Sabina wpadły w wielkie bagno.
- Skąd ono się tu wzięło - rzekła Kasia
- Michał odsuń się! - krzyknęła Sabina
Kasia rzuciła torbę na bok by nie stracić pamiętnika
- Nie ruszajcie się, bagno was wtedy szybciej wciągnie.
Michał nie miał bladego pojęcia co ma zrobić wiedział , że musi się śpieszyć bo inaczej dziewczyny zostaną wciągnięte. Nigdzie w pobliżu nie było żadnych gałęzi ani drzew. Nie mógł wyciągnąć ręki do nich gdyż był za daleko. Sytuacja wydawała się beznadziejna. Kasia i Sabina zapadały się coraz szybciej. Michał szybko otworzył torbę Kasi jednak nie znalazł tam nic co mogło by się mu przydać.
- Możesz się pośpieszyć!- wrzasnęła Sabina.
Michał zobaczył szelki Kasi i wpadł na pomysł. Urwał szelki od torby i  rzucił w stronę dziewczyn
- Łapcie! - zawołał - a teraz trzymajcie się mocno. Użył wszystkich sił i wyciągnął dziewczyny z bagna.
- Nic wam nie jest? -zapytał.
- Nie dzięki- odpowiedziały dziewczyny.
Po chwili bagno znikło
- Rety te wszystkie rzeczy stają się tu coraz dziwniejsze - powiedziała Kasia
- Chodzicie nie mamy czasu - powiedział Michał- musimy iść dalej.
Po krótkim czasie doszli do jaskini w której prawdopodobnie miał znajdować się Artur. Była ona ciemna i mroczna. Nie zastanawiali się ani chwili nad wejściem do jaskini wiedzieli, że może gdzieś tam znajdą swojego przyjaciela.

C.N.D


Rozdział 7


Po krótkiej podróży Tajemniczy Pan stanął przed magicznym lasem spodziewał się co go tu może spotkać jednak był pewny siebie i swojej magii. Kiedy wszedł do użył swoich zaklęć a drzewa rozstawiły się tworząc mu ścieżkę do wyjścia, co raz bardziej zbliżając się do czwórki przyjaciół.
 Tymczasem Kasia i jej przyjaciele szli przez ciemne korytarze jaskini.
- A co jeśli się spóźnimy i go nie znajdziemy - powiedziała Sabina.
- Nawet tak nie mów nigdy bym sobie tego nie wybaczyła gdyby coś mu się stało - rzekła Kasia- mam tylko nadzieje, że nic mu nie jest , na pewno jest zmęczony i głodny.
 Po chwili doszli do rozwidlenia dróg. Znajdowały się tam trzy korytarze jednak, który należało wybrać by znaleźć Artura.
- Super którą drogę teraz mamy wybrać - zapytała Sabina
- Nie mam pojęcia Baltazar mówił żebyś my weszli do jaskini ale nie powiedział co dalej mamy robić.
- Hmm... może czas zajrzeć do pamiętnika babci - zaproponowała Kasia.
Usiedli pod ścianą, otworzyli pamiętnik i podświetlili kartki latarkę. 
- Więc tak ostatni wpis był o Tulipanie, później trochę o Baltazarze, i ... o jest - wykrzyknęła Kasia - jest jaskinia. Jaskinie ciemne i długie są, wróżki natomiast jasno świecą i małe są, w połączeniu pomogą ci wydostać się i żyć.
- Trochę mroczne te wróżby twoja babcia pisała - odparł Michał.
- Ta to chyba właśnie po niej odziedziczyłam tą wyobraźnię.
- Tylko co to teraz ma znaczyć. Skąd my teraz mamy po środku jaskini wytrzasnąć jakąś magiczną wróżkę? -  zapytała zdziwiona Sabina 
- Pomyślmy to musi coś znaczyć.
Wszyscy próbowali coś wymyślić jednak nic nikomu nie przychodziło do głowy. Michał oglądając mapę którą dostali od Baltazara zauważył, że przy rysunku przedstawiającym wejście do jaskini była ciemna palma. przetarł ja lekko rękawem i ku jego zdziwieniu na mapie pokazane były tunele jaskini a w jej wnętrzu znajdował się napis Wróżki.
-  Patrzcie! - zawołał - tu jest pokazana dalsza trasa i droga jak dojść do wróżek.
-  Jesteś genialny - wykrzyknęła Kasia, rzucając się mu na szyję.
-  Dobra wystarczy tego ściskania musimy odnaleźć Artura - powiedziała Sabina i ruszyła w dalsza drogę, jak pokazywała mapa.
 Całą te sytuację obserwował Tajemniczy Pan ze swojej magicznej kuli. Wiedział, że musi ich trochę powstrzymać w szukaniu przyjaciela, aby mógł  wyprzedzić ich i jako pierwszy dostać się do skarbu.
- Moje wierne Teremy nakazuję wam idźcie z animi znajdźcie jaskinię i powstrzymajcie zapały tych trojga. Następnie rozpalcie ogień wokół nich by spłonęli żywcem.
Kilkanaście Terenów ruszyło w stronę jaskini, gdzie przebywała trójka przyjaciół, uporczywie szukając przyjaciela.
 W tym czasie Kasia, Michał i Sabina szli ciągle do miejsca pokazanego na mapie, idąc głębiej w jaskinię robiło się coraz zimniej i mroczniej. Michał wyciągnął kurtki z plecaków i podał dziewczyną by nie zamarzły. Po chwili usłyszeli ciche tupoty, jednak dźwięk stawał się coraz głośniejszy.
- Co to jest? - zapytała z przerażeniem Kasia
- Może to te wróżki jednak lepiej uważajmy- rzekł Michał.
Jednak nie były to wróżki. Za roku wyskoczyły Teremy. Były one o czerwonych długich cylindrach, czarnych brodach i groźnych wyrazach twarzy. Były również świetnie wysportowane.
- Kim jesteście? - zapytał Michał.
- Waszym wrogiem! - odrzekły chórem- jesteśmy Teremy poddanymi Tajemniczego pana i przyszliśmy się was pozbyć.
Po tych słowach przyjaciele rzucili się do panicznej ucieczki jednak nic to nie dało Teremy były świetnie wysportowane i zaraz złapały całą trójkę i związały.
- Przykro nam że nie mieliśmy okazji się lepiej poznać ale takie życie - odparły żartobliwie i rozpaliły wokół przyjaciół magiczny płomień i uciekły z radością. Płomień zbliżał się do nich coraz bardziej , byli w pułapce. 

C.D.N

 Rozdział 8


 Wydawało się że ich przygoda miała się zakończyć. Przyjaciele ze strachem patrzyli na płomień który się do nich zbliżał. Nagle za rogu wyskoczyła mała postać o błękitnej sukni, machnęła różczką i cały ogień znikł.
- Witajcie jestem wróżką z podziemi a kim wy jesteście?- zapytała z uśmiechem
- Witaj jestem Michał, a to jest Kasia i Sabina
- Dziękujemy ci bardzo za pomoc, gdyby nie ty to mogłoby z nami być krucho - powiedziała Sabina
- A co wogule się stało, że znaleźliście się w takiej sytuacji?
- Zaatakowały nas jakie śmiałe ludziki związały i rozpaliły ogień - rzekła Kasia
- Hmm... - zamyśliła się przez chwilę wróżka - a co was tu sprowadza?
- Nasz przyjaciel został wciągnięty do ziemi po zerwaniu tulipana. Baltazar polecił nam abyśmy się tu udali gdyż prawdopodobnie znajdziemy go w tym miejscu.
Wróżka znów zamyśliła się przez chwilę i powiedziała:
- Dobrze na pewno jesteście zmęczeni może pójdziecie ze mną do naszego świata i odpoczniecie - zaproponowała
- Chętnie - odpowiedziała Kasia - jednak nie na długo gdyż musimy wrócić do poszukiwań
- Oczywiście - odparła wróżka i zaprowadziła ich do miejsca gdzie znajdowała się siedziba wróżek.
 Kiedy dotarli na miejsce było tam o wiele inaczej niż w innych zakamarkach tunelu było tam jasno i kolorowo. Wszędzie latały małe stworzonka, bardzo zapracowane.
- U was jest tak zawsze? - zapytała zdziwiona dziewczyna
- Oczywiście każdy dba o swoje potrzeby i nigdy się nie spóźnia - odparła - a teraz rozgośćcie się a ja za nie długo wrócę.
- Dobrze dziękujemy - rzekł Michał 
 Tymczasem Mała wróża poleciała jak najszybciej do swojej starszej koleżanki Beaty.
- Widziałaś ją! - zapytała zdyszanym głosem - to musi by co na na pewno mówię ci. Zaatakowały ją małe ludziki, a po za tym jest do niej ogromnie podobna mówię ci to ona!
- Zgadzam się z tobą jest strasznie do niej podobna, musimy jej o tym powiedzieć i w tym pomóc- odpowiedziała starsza kobieta i razem ruszyły w kierunku Kasi.
-Witaj jestem Beata a ty za pewne Kasia?
- Zgadza się - odpowiedziała dziewczyna - jeszcze raz chcemy bardzo podziękować za uratowanie życia i podziękować za gościnę.    
- Ależ nie ma za co to nasze zadanie - rzekła uśmiechnięta kobieta- posłuchaj mnie teraz musimy bardzo poważnie porozmawiać.
Kobieta zabrała Kasię do swojego gabinetu i zapytała:
- Ty jesteś wnuczką Haliny Sienkiewicz?
- Skąd to pani wie - zapytała zdziwiona
- Jesteś do niej bardzo podobna a tak się składa że bardzo dobrze się znałyśmy to ona ukryła w naszej krainie skarb...
- To znaczy, że wy go gdzieś macie? - zapytała
- Nie słońce - odpowiedziała uśmiechnięta kobieta- twoja babcia ukryła go lecz nikomu nie powiedziała gdzie i tylko ty możesz go znaleźć. Kiedy twoja babcia znalazła się w naszej krainie pomogła nam a my w nagrodę obdarowałyśmy ja magiczną mocą która pomagała jej w ukryciu tego skarbu. Poprosiła nas również, że kiedy jej wnuczka ruszy w poszukiwanie skarbu żebyśmy ją również obdarowali magiczną mocą aby mogła bezpiecznie znaleźć skarb. Te stwory które was napadły to Teremy, prawdopodobnie Tajemniczy Pan wysłał je aby zaatakowały i pozbyły się was. Jest on naprawdę bardzo niebezpieczny i posiada różne zaklęcie dlatego musicie się jakoś umieć bronić przed nimi. Dlatego chcemy was obdarować magiczną mocą.
Kasia nie wiedziała co powiedzieć dopiero teraz uświadomiła sobie co tak naprawdę im grozi nie mogła ciągle uwierzyć ze wplątała w to przyjaciół i że to przez nią Artur zniknął, jednak była teraz pewna że musi  się na to zgodzić by zapewnić bezpieczeństwo sobie i przyjaciołom.

C.D.N  
 
Rozdział 9

Beata opowiedziała Kasi jeszcze inne ciekawe rzeczy, a Kasia ciągle zadawała pytania. Rozmowa ta trwała bardzo długo, aż w końcu dobiegła końca. Kasia wróciła do przyjaciół i wszystko im opowiedziała. Myślała, że będą tym przerażeni, jednak oni uznali, że to może być bardzo fajne posiadanie takiej magicznej mocy. Wróżki zabrały trójkę przyjaciół do transformerów.
- To jest transformer który z pomocą naszej mocy da wam magiczne siły - rzekła Basia
- to wymaga ogromnie dużej energii ale postaramy się zrobić co da by obdarować was magiczną mocą- rzekła druga wróżka - zapraszamy.
Jako pierwsza weszła Kasia. Kapsuła zamknęła się, wróżki ustawiły się wokół a Beata rzekła;
- My wróżki z podziemi dajemy ci moc byś mogła się bronić i znaleźć magiczny skarb w naszym świecie, darujemy ci moc wody dzięki której będziesz mogła kontrolować ją i używać do obrony.
Wokół transformera zaświeciło się niebieskie światło, a po chwili otworzyły się drzwi a z nich wyszła Kasia. W jej wyglądzie nie było zmiany, lecz ona czuła się jakby ktoś dał jej duży zaszczyk energii. Podeszła do kotła z wodą i jednym ruchem ręki uniosła ją w górę zatoczyła okrąg i z powrotem wlała do kotła.
 Kolejny wszedł Michał. Wróżki znów ustawiły się wokół Transformera i rzekły:
- My wróżki z podziemi dajemy ci moc byś mogła się bronić i znaleźć magiczny skarb w naszym świecie, darujemy ci moc ognia dzięki której będziesz mógł kontrolować ogień, strzelać ognistymi łukami i używać go do obrony.
Gdy Michał wyszedł z kapsuły nad jego ręką zaświecił się płomień, którym mógł rzucać ognistymi kulami.
 Ostatnia weszła Sabina. Wróżki po raz kolejny zebrały się wokół transformera i rzekły:
- My wróżki z podziemi dajemy ci moc byś mogła się bronić i znaleźć magiczny skarb w naszym świecie, darujemy ci moc lepkich węzy dzięki którymi będziesz mogła czepiać się sufitu oraz wiązać swoich rywali w mocne węzły pochłaniające energię.
Gdy Sabina opuściła transformer podniosła ręce do góry a z nich wyskoczyły fioletowe węże które przyczepiły ja do sufitu co pozwalało jej fruwać jak spider man.
Wróżki opadły na ziemię ze zmęczenia.
- Ojej nic wam nie jest? - zapytała Kasia
- Nie tylko po prostu jesteśmy zmęczone gdyż wymagało to ogromnie dużo mocy - rzekła jedna z wróżek
- Musicie teraz powoli ćwiczyć wasze moce by bez problemu je kontrolować - doradziła Beata
- domyślamy się tylko mamy nie dużo czasu skoro Tajemniczy Pan ciągle depcze nam po piętach a w dodatku musimy znaleźć Artura.
- Nie martwcie się zdążycie a po za tym musimy wam coś pokazać - rzekła Beata.
- Co jeszcze? - zapytała z niepokojem Kasia.
- Nie wspominaliśmy wam o tym ale sądzę, że się ucieszycie - rzekła - chodźcie!
Wróżka zaprowadziła ich jeszcze w głębsze miejsce, które znajdowało się pod światem wróżek. W końcu stanęli przed drzwiami ze środka dobywał się ogromny hałas jakby odbywała się tam wielka impreza, kiedy tam weszli  faktycznie było tam  bardzo dużo osób wszyscy śmiali się rozmawiali i wygłupiali jednym słowem bankiet wróżek
- Po co tu przyszliśmy żeby się zabawić? - zapytała zdziwiony Michał.
- Oj wyluzuj! - rzekła Sabina - musimy trochę wyluzować zanim znajdziemy Artura.
- Właśnie po to was tu sprowadziłam ostatnio opowiadaliście, że zaginął wasz przyjaciel i że został wciągnięty przez ziemię, ostatnio do naszej też trafił jeden z chłopców znalazła go mała wróżka i nam zameldowała więc zaopiekowaliśmy się nim bardzo chciał wyjść z tąd aby znaleźć swoich przyjaciół i domyślamy się, że t może być właśnie wasz przyjaciel.
Beata ominęła tłum ludzi odsłoniła zasłonę a , za nią w fotelu siedział wysoki chłopiec o blond włosach błękitnych oczach i jasnej skórze.
- Artur! -zawołała z radością Kasia.

C.D.N 

Rozdział 10 

 Kasia ciągle nie mogła uwierzyć, że udało im się odnaleźć Artura.
- Jak ty się tu dostałeś? Nic ci nie jest ? Co się stało?- Kasia męczyła go pytaniami
- Spokojnie wszystko jest w porządku.
- Ale jakim cudem udało ci się przeżyć? - zapytała Sabina
- Kiedy wciągnęła mnie ta ziemia przez chwilę spadałem w dół, nagle powoli zacząłem zwalniać i kiedy doleciałem do ziemi zatrzymałem się i powoli mogłem iść dalej było bardzo ciemno a przede mną był tylko tunel. Po chwili usłyszałem jakieś jęki i zobaczyłem małą wróżkę, która była przygnieciona ogromnym głazem a jej różczka leżała daleko od niej kiedy jej pomogłem  i porozmawiałem z nią, a ona poprosiła mnie abym poszedł z nią do jej krainy i pomógł jej przegonić małe szkodniki udało mi się bo było to bardzo proste a one w podzięce za to obdarowały mnie mocą pola siłowego dzięki któremu mogę bronić się  przed zagrożeniem. Kiedy już miałem już wyruszyć w dalszą drogę, wróżki poinformowały mnie że właśnie przybyli moi przyjaciele więc zaczekałem  tu na was.
- Całe szczęście , że nic ci nie jest, nigdy bym sobie tego nie wybaczyła - odparła Kasia.
- Dobrze teraz możemy powrócić dalej do poszukiwań - dodał Michał - tylko w którą stronę mamy się udać, mamy moce dzięki którym możemy się bronić lecz nie mamy pojęcia dokąd iść dalej?
- Ale wy nie możecie opuścić jeszcze naszej krainy - rzekła jedna z wróżek
- A czemu?- zapytała zaniepokojona Kasia
- Co 12 godzin nasz właz się zamyka byśmy mogły zregenerować siły, więc wyjdziecie za 12 godzin, jedynie że naszej krainie zagrażało by zawalenie się wtedy drzwi automatycznie otworzą się
- No to ekstra , przynajmniej zastanowimy się co dalej - rzekła Sabina.
Tymczasem Tajemniczy pan obserwował ich rozmowę i już po niedługiej chwili dotarł do jaskini wróżek.
- Więc to tam siedzi nasza czwórka bohaterów, czas pokazać im że to nie jest miejsce odpowiednie dla nich. 
Jednak kiedy wszedł do jaskini od razu natknął się na zamkniętą i nie odporną na jakąkolwiek magię. 
- Co teraz? - pomyślał- wiem.
Wtem na jego twarzy pojawił się szyderczy uśmiech. Wyszedł z jaskini zrobił kilka kroków w tył i powiedział:
- Skoro tym wróżką potrzebne jest zawalenie do tego by wyjść z jaskini proszę bardzo. Drzewo potężne drzewo złe zmiażdż tę jaskinię i wybaw wróżki te.
Po chwili drzew wielkie jak skała upadło a w jaskini zapanował chaos.
- Co się dzieje?! - rzekła przerażona Kasia
- O tym właśnie mówiłam teraz otworzą się drzwi więc wszyscy na zewnątrz!
Wszyscy razem biegli korytarzem jednak nikt nie wiedział że na zewnątrz czyha na nich Tajemniczy pan z bandą Teremów.

C.D.N.

 Rozdział 11

 Czwórka przyjaciół zbliżała się coraz szybciej do wyjścia. Kiedy udało im się już wyjść nie widzieli niczego prócz kurzu, nagle jedna z wróżek krzyknęła:
- Spójrzcie na drzewo przygniotło nasz dom.
- Musimy razem użyć resztki naszej magii i podnieś to drzewo- rzekła jedna z wróżek.
Wróżki wspólnie postanowiły podnieś drzewo  jednak miały za mało mocy, gdyż ogromną jej część podarowały Kasi i jej przyjaciołom.
- Nie uda nam się go podnieś , musimy poczekać 12 godzin- rzekła Beata.
-Może ja spróbuję - rzekła Sabina.
- Nie musicie się śpieszyć !  - usłyszeli potężny głos .
W cieniu stała ciemna postać z szyderczym uśmiechem i małymi stworami .
- To on ! - krzyknęła jedna z wróżek- to Tajemniczy pan !
- Witajcie ! -  rzekł.
 - Czego chcesz od nas ! - zapytała podniosłym głosem Sabina .
-  Ja tylko chce byście dali mi wskazówki do tego skarbu, jeśli mnie posłuchacie wszystko się dla was dobrze skończy
- Zapomnij! - odpowiedziała Kasia.
- Daje wam ostatnią szansę abyście spełnili mą prośbę, inaczej pożałujecie tego.
- Słuchaj klaunie moja koleżanka ma powtórzyć czy umyjesz sobie uszy - rzekła Sabina.
Tajemniczy pan nie miał zamiaru czekać dłużej i rozkazał teremom gonić ich a tymczasem sam zajął się podkradaniem dzieciakom plecaków.
- Szybko użyjcie mocy ! - krzyknęła jedna z wróżek
Jednak nie potrafili je za bardzo kontrolować. Kasia oblewała się wodą , Michała co chwilę parzył ogień w ręce , Sabinie co chwile urywały się macki a Michałowi pole siłowe zamiast dawać ochronę,  uderzało go co chwilę. Walka jednym słowem była przesądzona , nawet wróżki nie mogły im pomóc gdyż całą moc zużyły na podarowanie magicznych zdolności Kasi i jej przyjaciołom oraz na próbie podniesienia drzewa.  W tym szybkim czasie Tajemniczy pan uciekł wraz ze swoimi teremami zabierając wszystkie torby wraz z pamiętnikiem.

C.D.N.

 Rozdział 12

- Co my teraz zrobimy zabrał nam nasze plecaki i pamiętnik jak teraz odnajdziemy ten skarb nie wiemy dokąd iść a w dodatku te nasze moce nie są jakieś super pomocne - rzekł Artur.
- Nie możemy się poddać musimy znaleźć tego faceta i odebrać mu pamiętnik, ale za nim to zrobimy musimy udoskonalić nasze moce - zaproponował Michał i od razu zwrócił się o pomoc do wróżek by pomogły im nauczyć się kontrolować ich moce.
- Słuchajcie musicie jednak się pośpieszyć gdyż Tajemniczy pan nie będzie na was czekał.
- Wieże, że nam się uda - odpowiedziała Kasia
 Wszyscy od razu zabrali  się do pracy na początku nie było to łatwe .  Kasią zajęła się pani Hela, która podobnie powstała z piany morskiej i wie wszystko o wodzie.
-Słuchaj moje dziecko -zaczęła- woda jest płynem który możesz  używać do obrony jak i również do ataku ,musisz poznać wszystkie właściwości wody może być chłodna i przyjemna lub gorąca i twarda musisz potrafić dostrzec w swojej mocy wszystko by wykorzystać ją w każdych warunkach.
Tak oto krok po kroku Kasi udało zapanować się nad wodą.
Michałem zaopiekował się wróżek Len był już dość stary ale mądry.
- Słuchaj chłopcze ogień to nie tylko gorące zło ogień jest też ciepły i przyjemny bez ognia nigdy nie mógłbyś się ogrzać kiedy wytwarzasz ogień musisz starać się zapanować nad swoim płomieniem i starać się wytrzymywać lekkie ciepło które czujesz nad dłonią. Możesz nim atakować jak i się bronić jeśli wytworzysz jeden mały płomyczek na ręce wystarczy nawet go dmuchnąć aby powstał wielki płomień.
Po kilku godzinach nauki Michał również opanował swoją moc.
Sabinę uczyła pani Lena miła i uczynna wróżka.
- Twoja moc jest nie typowa ale jest dzika i nieprzewidywalna  twoje węże mają ogromną energię dzięki nim łatwo możesz uciec ale również w szybki i prosty sposób możesz obezwładnić swoich rywali, musisz jednak  uważać jeśli nie będziesz ich kontrolować mogą poparzyć ciebie i tobie zabrać potrzebną energię.
Sabinie równie udało się opanować swoją moc.
Artur uczył się z panią Dianą .
- Twoje pole siłowe służy głównie do obrony musisz być stabilny i pewny siebie aby twoje pole się nie rozpadło jest ono twarde i mocne , wielką zaletą tego pola jest również to że jest on praktycznie nie widzialny. Musisz również pamiętać aby dopasować jego kształt do przestrzeni w której jesteś.
I wkońcu i Arturowi również udało się opanować swoją moc.
-Dobrze drogie dzieci jesteście gotowe jednak dalej musicie pracować nad swoimi mocami
 -powiedziała Beata
- Dziękujemy za wszystko  - powiedziała Kasia - mam tylko jeszcze jedno pytanie jak niby mamy znaleźć tego pana
- Mam pomysł, chodźcie za mną- powiedziała Beata
Zaprowadziła ich do teleporterów i powiedziała
-Przeteleportujemy was do niego, jesteście gotowi się z nim  spotkać ?- zapytała.
-Jesteśmy! - odpowiedzieli jednomyślnie.
-Weźcie jeszcze to ze sobą w tej fiolce znajduję się płyn który powoduje usypianie istot żywych wystarczy, że rozsypiecie go nie daleko teremów i wszystkie padną na ziemię, jednak musicie pamiętać by sami tego nie wdychać.
Beata znalazła w swej kuli miejsce pobytu Tajemniczego pana i wysłała tam czwórkę przyjaciół.

C.D.N. 


 Rozdział 13
 
Czwórka przyjaciół stanęła przed Tajemniczym panem i jego banda teremów.
- Proszę kogo ja widzę - zaśmiał się Tajemniczy pan  - chcecie znów sami siebie się pokonać
- Nie musisz się o nas martwić- odpowiedziała Kasia i podskoczyła w górę uderzając go swoją zimną wodą.
Teremy od razu rzuciły się na pozostałą czwórkę przyjaciół. Tym razem nie łatwo było im pokonać zawziętą czwórkę. Kasia zaczęła pojedynek z Tajemniczym panem.
- Oddaj nam naszą własność! - powiedziała.
- Musisz mi ją odebrać siłą - odpowiedział pan
Kasia ponownie skoczyła na Tajemniczego pana jednak on uniknął ataku i uderzył ją jakimś bolesnym pyłkiem. Kasia widziała rozmazane plamy i nie mogła trafić go swoim strumieniem , wtedy przypomniała sobie słowa nauczycielki by wykorzystywać wodę nie tylko do ataku ale i do obrony skierowała wodę do oczu i wymyła nią pieczący pył. Zaczęła zmierzać ponownie w kierunku Tajemniczego pana , kiedy on jednak chciał ponownie uderzyć ją pyłem on użyła wody by złapać jego dłoń , wykręcić i przyłożyć do drzewa. teremy ruszyły na ratunek swojemu panu jednak Michał wyciągnął z kieszeni magiczny proszek, który dostali od wróżek , podskoczył na swoim ogniu i rozsypał go nad teremami i Tajemniczym panem. Kasia w tym czasie zrobiła sobie ochronę z wody na usta i nos oraz zabrała plecaki przyjaciół i swój wraz z pamiętnikiem.
 Przyjaciele szybko uciekli zanim Tajemniczy pan i jego teremy się obudzą, jednak wiedzieli , że to nie było ich ostatnie spotkanie. Już po nie długim czasie natknęli się na cztery zwierciadła.  Zwierciadła były ustawione wokół niedużego koła. Każde z nich pokazywało inny kształt jeśli ktoś przejrzał się w pierwszym był wysoki, w drugim mały , w trzecim gruby a w czwartym chudy. Za zwierciadłami nie było przejścia stała jedynie ogromna skała której nie dało się ominąć , a na wspinaczkę była za stroma. Przyjaciele próbowali kręcić lustrami wokół stawać przed nimi w odpowiedniej kolejności ale to nic nie pomagało.
- Spróbujmy się rozejrzeć  może znów trzeba znaleźć jakiś przedmiot i znów go włożyć tak jak przy pierwszej zagadce - powiedziała Kasia
- Ok ja z Kasią pójdę Poszukać koło skał a wy koło tych zwierciadeł - zaproponował Michał
Sabina z Arturem poszli koło skał jednak niczego tam nie znaleźli. Tymczasem Michał i Kasia szukali koło zwierciadeł.
- Nie boisz się że nie znajdziemy tego skarbu - zapytała Kasia  - jak myślisz co się stanie jeśli znajdzie go ten psychol?
- Nie zastanawiałem  się na tym , ale wierze że nam uda się znajść  ten skarb, bo wkońcu mamy nasze moce i mapę tylko musimy być ostrożni przy rozwiązywaniu tych zadań- odpowiedział Michał
-  Wiesz co nigdy o tym tak nie myślałam ale chyba masz rację.
-  Pewnie że mam tylko jeśli przejdziemy tą zagadkę -uśmiechnął się i przytulił ją
Przez chwilę nastała błoga cisza i przez dłuższy czas przytulali się do siebie.
Tymczasem Sabina i Artur starali się rozwiązać  zadanie.
- Tu nic nigdzie nie ma - mówiła zdołowanym głosem Sabina
- Dobra ale o co tam może chodzić są cztery lustra do czego służą do przeglądania się do odbijania światła...
- Właśnie może trzeba odbić  nimi światło w jakąś odpowiednią stronę - powiedziała Sabina
- Faktycznie!
- Chodź powiemy Kasi i Michałowi .
W tym czasie Kasia podziękowała Michałowi za pocieszenie i powiedziała:
- Może pora wrócić do poszukiwań
- Dobrze tylko chciałbym ci coś powiedzieć coś ważnego. Kiedyś mówiłaś mi że jestem twoim najlepszym przyjacielem i że mi ufasz tak?
- Tak to się nie zmieni- odpowiedziała
- Właśnie o to mi chodzi bo mnie naprawdę ... ja cię lubię i..
Michał powoli pochylił się do Kasi...

C.D.N.

Rozdział 14


...
- Hej słuchajcie - usłyszeli oboje głos Artura - wymyśliliśmy z Sabiną jak można przejść ta łamigłówkę
- Serio! - odpowiedział lekko zwiedzony Michał
- Tak wydaje nam się, że należy skierować te zwierciadła tak aby odbiły promienie i wtedy coś może się otworzy lub udostępni nam drogę.
- Świetny pomysł spróbujmy- zaproponowała Kasia.
Kiedy Sabina z Arturem pobiegli w kierunku zwierciadeł  Kasia zapytała Michała:
- Coś chciałeś mi powiedzieć?
- Tak ale to może poczekać - powiedział lekko zawstydzony Michał
- Aa... ok - odparła zawiedziona
Wszyscy zebrali się wokół zwierciadeł
- Dobra kierujmy nimi tak aby skierować promyk na kółko - powiedział Artur
Przyjaciele kręcili w różne strony jednak to nie było łatwe by usadowić ten promień na środku, wkońcu jednak się udało jednak nic się nie działo czekali dłuższą chwilę i nic.
Kasia zajrzała do pamiętnika:
- Spójrzcie te zwierciadła ustawione są w jakiś kwadrat, a tam w środku chyba coś jest
-  Faktycznie pokaż - powiedział Michał
Pod rysunkiem było napisane Musi być gruby , chudy , wysoki i niski.
- Słuchajcie!- wykrzyknął Michał- musimy ustawić te zwierciadła tak jak tu a w środku postawić rzecz która może być chuda , gruba, duża i mała.
- Masz rację musimy spróbować, tylko co może spełniać te 4 rzeczy
- Może coś co jest tu dostępne np. drewno - zaproponował Michał
- Co?- powiedziała zdziwiona Sabina
- Patrzcie może być kawałek drzewa grube i chude, może być również wysoki i niskie
- To może się udać - powiedziała Kasia
Sabina podeszła do najbliższego drzewa, użyła swoich długich węzy i ucięła kawałek drewna. Razem ustawili zwierciadła na kształt kwadratu a na środku postawili drewno. Nagle lustra zaświeciły złotym światłem i w skale otworzyło się przejście.
- Udało się!  Michał jesteś genialny wykrzyknęła Kasia i rzuciła mu się na szyję całując go w policzek
Czwórka zamilkła a Kasia z Michałem zaczerwienili się trochę.
- Ok zakochani - powiedziała Sabina - chodźmy dalej  
Wszyscy powoli weszli do tunelu nie był on zbyt długi można z niego było dostrzec wyjście po drugiej stronie, jednak kiedy zrobili kilka pierwszych kroków , sufit zaczął się zapadać.
- Szybko! Biegniemy! - krzyknął Michał
Nagle przed nimi zapadła się skała, byli uwięzieni dość że nie mogli wyjść to jeszcze sufit coraz bardziej się zapadał.

C.D.N.

 Rozdział 15
 
Sufit miał im już spaść na głowę, kiedy Artur wytworzył pole siłowe. Skały zatrzymały się praktycznie tuż nad ich głowami.
- Ludzie było blisko - powiedział Artur i pchnął z całej siły polem skały które znajdowały się przed nimi.
 Już po niedługiej chwili znaleźli się po drugiej stronie skały i udali się w dalszą podróż. Słońce ciągle świeciło, było ciepło i bez chmurnie patrząc na czas realny wydawać by się mogło ze jest godzina 12 w południe. Idąc uznali , że musza sie zatrzymać i odpocząć. Sabina poszła nazbierać jakiś dobrych owoców do jedzenia, a Artur w szybkim czasie rozłożył namiot i zasnął. Tymczasem Kasia siadła na głazie i podziwiała krajobraz. Po chwili podszedł Michał i zapytał:
- Nad czym tak myślisz?
- Nad niczym tak tylko oglądam krajobraz i zastanawiam się nad sensem naszej podróży.
- Jak to nad sensem?
- No w sensie, po co my musimy znaleźć tą łapę i do czego  jest ona tak bardzo potrzebna temu facetowi.
- Twojej babci bardzo zależało na znalezieniu jej wiec  musisz po prostu jej zaufać.
- Tak wiem ale po prostu nie wiem co nas jeszcze czeka na co jeszcze was narażę  już 2 razy mogliście zginąć. 
- Słuchaj sami zdecydowaliśmy się na podróż z tobą i nikt z nas nie zrezygnuje a na pewno już ja.
- Serio ? - Kasia spojrzała swoimi błękitnymi oczami na Michała.
- Tak ponieważ zależy mi na tobie.
Kasia zaczerwieniła się i powiedziała:
- Wiesz... może chodźmy zobaczyć co robi Artur z Sabiną
- Yyy.. ok... czemu nie
 Tymczasem Tajemniczy pan po przebudzeniu się z bandą teremów  wyruszył w dalszą drogę. Sprawdził w magicznej kuli gdzie są dzieciaki. Chciał wymyślić kolejny chytry plan aby znów móc ich  dogonić. Postanowił wykorzystać ich naiwność i wyczarował słodkiego małego i misia któremu za zadnie zlecił  zaprzyjaźnić się z nimi a następnie załatwienie ich.
 Czwórka przyjaciół nie spodziewając się niczego postanowiła wyruszyć w dalszą drogę. Nagle usłyszeli głośne wołanie o pomoc . Nie daleko w dziurze siedział mały miś.
- Aaa to tylko misiek - powiedziała Sabina chodźmy dalej
- Oszalałaś trzeba mu pomóc - powiedziała Kasia
Wtedy misiek przemówił do nich ludzkim głosem ;
- Pomóżcie mi proszę nie mogę stąd wyjść!
Wszyscy się zdziwili, kiedy zobaczyli gadającego niedźwiadka  lecz wkońcu Sabina użyła swoich długich węży i  wyciągnęła misia.
- Bardzo ci dziękuję - powiedział słodkim głosem misiek.
- Nie ma za co - odpowiedział.
- Jak mogę się wam odwdzięczyć - zapytał
- Nie trzeba - rzekła Sabina - narazie wiemy gdzie iść i nie chcemy zbaczać z drogi.
- Mogę wam towarzyszyć przy podróży i być waszym przewodnikiem? - zapytał nie śmiało- chociaż tak mógłbym wam się odwdzięczyć.
-  Nie, nie trzeba słuchaj a nie powinieneś iść do mamy? - zapytała Sabina.
- Sabina ! - krzyknęła Kasia - jeśli tylko chcesz możesz się do nas przyłączyć .
Więc mały niedźwiadek przyłączył się do naszej czwórki przyjaciół jednak nie wiedzieli, że to pułapka którą przygotował dla nich Tajemniczy pan.

C.D.N.

 Rozdział 16

 Wszystko szło z planem Tajemniczego pana.
- Widzicie to, widzicie jacy oni są naiwni teraz trzeba poczekać aż pójdą spać wtedy mały misio wejdzie do akcji - zaśmiał się chytrze , czekając na dalszy rozwój sytuacji.
Faktycznie przyjaciele niczego nie podejrzewali i od razu zaprzyjaźnili się z misiem. Tylko Sabina mu nie ufała nie przepadała za rozkosznymi i słodziutkimi zwierzątkami, a ten typ wydawał się szczególnie rozkoszny.
  Po kilku nie długich krokach Kasia wraz z przyjaciółmi natknęła się na ogromną planszę w kształcie ośmiokąta. Na środku figury znajdowała się półka, a przed nią tablica z 20 literami  w kolejności : KSLUWKZRPSANSTUCBRWŚ. Pod tablicą znajdowało się pięć kolorów.
- Chodźcie - powiedział Artur, jednak kiedy zrobił jeden krok na ośmiokąt zapadła się kafelka pod nim.
- Uważaj - złapała go za rękę Kasia - trzeba znów rozwiązać tą łamigłówkę.
Tak jak wcześniej nie dało się inaczej przejść ośmiokąt zajmował całą drogę nie dało się go ominąć a droga znajdowała się za figurą.
Tymczasem tajemniczy pan nie wiedział jak pokonać łamigłówkę z lustrami jego czary były bez silne na zaczarowane przedmioty. Na środku miał postawiony kawałek drewna lecz nie wiedział , że zagadkę miał praktycznie rozwiązaną , gdyż tunel był zasypany głazami. Postanowił więc użyć kuli by zobaczyć jak w przeszłości zrobiła to Kasia z przyjaciółmi i już po niedługim czasie przeszedł przez tunel . Wiedział jednak, że musi poczekać aż misiowi uda się przechytrzyć przyjaciół dopiero wtedy on będzie mól wejść do akcji.
 Tymczasem Przyjaciele zastanawiali się nad rozwiązaniem zagadki. Posiadali 5 kolorów ale nie wiedzieli co mają kolory wspólne z literami i w jaki sposób można przejść tą figurę.
- Teraz chyba nic już nie wymyślimy , odpocznijmy trochę - rzekła Kasia
- Ok ja pójdę poszukać coś do jedzenia - zaproponował z uśmiechem misio
- Dobrze , jaki ty jesteś uczynny - pochwaliła go Kasia
- Bardzo - powiedziała pod nosem Sabina
Kiedy misio się oddalił Kasia zapytała Sabiny.
- Czego ty od niego chcesz? jest bardzo pomocny i miły i pomaga nam znaleźć ten skarb.
- Właśnie może on jest za miły może on chce tego skarbu.
- Proszę cię Sabina po co takiemu misiowi taki skarb?
- No nie wiem ale po prostu mu nie ufam.
- Może po prostu musisz się z nim bardzie poznać  idź za nim do lasu i pomóż mu nazbierać  trochę jedzenia.
- Tak zawsze o tym marzyłam żeby udać się w podróż z dziwacznym niedźwiedziem.
- Sabina!
- Dobra już dobra idę.
-Tylko bądź miła!
- Nie obiecuje.
Już po nie długim czasie Sabina usłyszała jakieś głosy. Wyjrzała za drzewa i zobaczyła misia rozmawiającego z Tajemniczym panem.
- Pamiętaj tylko żeby się nie zorientowali.
- Oczywiście niczego nie podejrzewają- zapewnił go misio.
Kiedy Sabina to usłyszała powiedziała:
- Wiedziałam.

C.D.N

Rozdział 17


Sabina chciała jeszcze zbliżyć się by posłuchać o czym jeszcze rozmawiają.
- Rób dalej to co robisz a wkońcu na pewno uda nam się wykraść im ten pamiętnik
- spokojnie jak już mówiłem wszystko jest na najlepszej drodze już nie długo wejdę do akcji.
Nie zaskoczyło to Sabiny wiedziała, że nie można mu ufać, chciała jak najszybciej iść poinformować o tym przyjaciół jednak kiedy się odwróciła przed swoją twarzą miała terema który szybko ją uderzył. zaczęła się bronić ze wszystkich sił jednak było ich zbyt wielu i szybko ją pokonały rzucając pod nogi Tajemniczego pana.
- Proszę kogo my tu mamy? - zaśmiał się pod nosem.
- I co nie udała ci się sztuczka.
- Nie wiem o czym mówisz.
- Nie udawaj głupka powiedziała słyszałam jak rozmawiałeś z tym miśkiem, możesz wyjść! - krzyknęła
Niedźwiadek  wyszedł za szaty Tajemniczego pana.
- Miałaś rację co do mnie cały czas tylko szkoda że twoi przyjaciele są aż tak głupi, że wierzą we wszystko
- Misiek ma rację - powiedział Tajemniczy pan - a w dodatku twoi przyjaciele ciągle uważają go za słodkiego i bezbronnego niedźwiadka.
- Kiedy się tylko dowiedzą na pewno pokażą ci na co ich stać - odparła dziewczyna
- Ale jak mają się o tym dowiedzieć skoro ty jesteś tu związana i na pewno ci się uciec a nawet jeśli to teremy szybko cię złapią - zaśmiał się i kazał teremom zabrać dziewczynę a misiowi kazał z powrotem udać się do reszty przyjaciół .
 Tymczasem przyjaciele zaczęli się trochę martwić o Sabinę i misia.
- Ej a jeśli Sabina zrobiła mu coś złego i teraz boi się wrócić i przyznać? - zapytała zaniepokojona Kasia.
- Proszę cię przestań, fantazja cię ponosi - odparł Artur.
Po chwili za krzaków wyszedł misio.
- Wreszcie co tak długo? nic wam nie jest? ej ale gdzie Sabina zapytała Kasia
- Spokojnie Sabina przyszłą mi powiedzieć żebym wracał a ona za mnie dokończy zbieranie pożywienia .
- Serio Sabina tak powiedziała ? - zapytał zdziwiony Artur - to na pewno była Sabina może to jej jakiś dobry klon- zaśmiał się
- Artur przestań, skoro Sabina mu tak powiedziała to na pewno musi tak być
- Tak ale powiedz Kasia, że jednak wydaje się to trochę dziwne Sabina nigdy nie lubi sama pracować a tym bardziej odwalać za kogoś roboty - dodał Michał.
- Tak wiem ale teraz jesteśmy w niebezpieczeństwie i mamy mało czasu może Sabina zdała sobie wkońcu  z tego sprawę - odparła Kasia.
Wszyscy razem przygotowali miejsce do odpoczynku i czekali z nie cierpliwością na Sabinę. Słońce ciągle nie przestawało grzać , można nawet  powiedzieć że dochodziła dopiero powoli godzina 15 czasu normalnego. Ptaki ciągle latały i śpiewała a oni czuli się jak by przeszli już co najmniej kilka tygodni ciągle i ciągle świeciło słońce.
 Przyjaciele zaczęli martwić się o Sabinę, która bardzo długo nie wracała. Mały miś zaproponował że pójdzie jej szukać. Kasia podziękowała mu za to i małe zwierzątko odeszło w podskokach.  Przyjaciele zastanawiali się jak mogą przejść dalszą łamigłówkę jednak tym razem zadanie było naprawdę trudne.  Miś wrócił dopiero po jakiejś godzinie i oznajmił że spotkał się z Sabiną ona dała mu jedzenie, ale uznała że musi jeszcze trochę pochodzić po lesie bo może dzięki temu wymyśli jak mogą dalej przejść tę łamigłówkę. Kasia, Michał i Artur byli w ogromnym szoku, gdyż Sabina nie nawiedziła chodzić po lesie długo i jakoś nigdy specjalnie nie zastanawiała się nad przejściem dalszych zagadek. Kiedy mis odszedł, Kasia podeszła Michała i powiedziała:
- Nie chce nikogo oskarżać ale wydaje mi się, że ona nas okłamuje.
- Też  mi się wydaje że coś tu nie gra.
- Może chodźmy poszukać jej.
 - Dobra ale co zrobimy z nim?
-  Hmm.. może niech Artur zostanie tu z nim a my pójdziemy
- Dobra
Michał poszedł powiedzieć, że razem z Kasią idą poszukać jakiś wskazówek aby rozwiązać zagadkę. Artura wtajemniczył w ich plan i zabrał Kasię by znaleźć Sabinę. Kiedy tylko zniknęli w buszu miś uznał, że to doskonała okazja by zabrać pamiętnik.

C.D.N.


Rozdział 18


Kasia i Michał chodzili po całym lesie w poszukiwaniu Sabiny jednak nigdzie jej nie znaleźli.
- A jeśli ją też wciągnął jakiś kwiat albo coś gorszego? - zapytała Kasia.  
- Spokojnie na razie nie wolno nam panikować a wszystko będzie ok - i przytulił ją do siebie.
- Wiesz gdyby nie ty już bym dawno się załamała i na pewno nie udało by mi się zajść tak daleko.
Przez pewną jeszcze chwilę siedzieli sobie w spokoju i ciszy, nagle Kasia przybliżyła się do Michała i pocałowała go. Michał poczuł ogromną radość jednak był bardzo zaskoczony i nie wiedział co ma powiedzieć. Kasia jednak po chwili zaczęła tego ogromnie żałować.
- Przepraszam nie powinnam , grozi nam nie bezpieczeństwo a ja się tak zachowuje.
- Nie czekaj ! Ja od dawna próbuję ci powiedzieć że zależy mi na tobie jednak zawsze coś mi przerywało!
- Na serio ci na mnie zależy? Przecież ja wplątałam cię w takie niebezpieczeństwo.
- Myślisz że dlaczego się na to zgodziłem, ponieważ zależy mi na tobie.
Kasia już nie wiedziała co ma robić ogromnie zależało jej na Michale ale uznała, że w tej sytuacji lepiej będzie jeśli na razie nie będą się ze sobą wiązać, ponieważ ktoś by mógł wykorzystać to przeciw niej. Michał uszanował jej decyzję jednak nie mógł uwierzyć że aż tak się sprawy skomplikowały. Postanowili razem wrócić do Artura i razem wymyślić jak znaleźć Sabinę. Jednak kiedy tam doszli zobaczyli że wszystkie rzeczy było rozwalone a na plecaku Kasi była kartka:
Jeśli chcecie ich jeszcze zobaczyć rozwiążcie łamigłówkę! Tajemniczy pan.
- Super - krzyknęła Kasia - mogłam się domyślić, że to on za tym wszystkim stoi.
- Nie mamy teraz czasu musimy szybko wymyślić jak przejść to pole.
Kasia razem z Michał postanowili wymyślić plan aby uratować przyjaciół. Wiedzieli , że muszą wykazać się sprytem i jakoś przechytrzyć  Tajemniczego pana. Na odwrocie kartki narysowana była droga jak mogą do nich dotrzeć. Po niedługim czasie Kasia razem z Michałem wybrali się by pomóc przyjaciołom.
 Kiedy Kasia z Michałem doszli do wyznaczonego miejsca zobaczyli, Tajemniczego pana razem z misiem. Kasia wtedy zorientowała się, że to on za tym wszystkim stał i to z jego winy porwano Sabiną i Artura.
- Jak mogłeś? Zaufaliśmy ci a ty nas tak wykorzystałeś- powiedziała Kasia z ogromnymi nerwami i ogromnym żalem do siebie że nie posłuchała rad Sabiny.
- To nie moja wina, że jesteście tak naiwni - powiedział.
- Nie ważne! - przerwał im Tajemniczy pan - skoro tu przyszliście rozumiem, że wiecie jak rozwiązać tą łamigłówkę.
- Tak wiemy -odparł Michał-jednak najpierw musimy wiedzieć, że oddasz nam naszych przyjaciół! - głośno odparł Michał.
- Najpierw pójdziemy do zagadki i dopiero.
- Kasia nie róbcie tego idźcie szukać tego skarbu poradzimy sobie! - powiedziała Sabina
- Nie zostawimy was - powiedziała Kasia
Jeden z teremów podszedł do Kasi i wyrwał jej kartkę z mapą.
- Dobrze - rzekł Tajemniczy pan - chodźmy.
Początkiem szedł Tajemniczy pan już po nie długiej chwili doszli do ośmiokąta.
- Dobrze - odparł - więc co teraz? 
- Kasia nie rób tego - powiedział Artur.
- Teraz należy iść kolejno po literach od  lewej do prawej K P S T R.
- A te kolory to niby po co - zapytał zaciekawiony Tajemniczy pan.
- Aaa one mówią ile razy trzeba stawać na jakąś literę.
- To czemu nie mówisz chcesz żebym spadł!- wrzasnął.
- Sorry zapomniałam, czyli na K należy wejść raz, na P dwa, na S trzy, na T cztery i na R pięć.
Tajemniczy pan wykonał polecenie Kasi i powiedział:
- I co dalej?
- Teraz udało się już panu przejść platformę i może pan spokojnie przejść na drugą stronę.
 - Ale jeśli ziemia zacznie się rwać to gorzko tego pożałujecie!- wrzasnął
- Spokojnie nic się nie stanie- zapewniała go Kasia
Tajemniczy pan ostrożnie wykonał ich polecenie, gdyż wiedział , że jego magia nie działa na te łamigłówki. Jednak udało mu się przejść na drugą stronę. Teremy pognały za nim tak jak Kasia wskazała mu drogę.
- Dobra przeszedłeś a teraz oddaj nam naszych przyjaciół- powiedział Michał.
- Zastanowię się nad tym, może pomogą mi jeszcze przejść dalszą drogę - odpowiedział z uśmiechem.
- To nie sprawiedliwe - powiedziała Kasia.
- Trudno - rzekł Tajemniczy pan i odwrócił się.
Kasia nie pozwoliła mu jednak na to i zaatakowała go wodą.
- Ty mała wieśniaczko - krzyknął i rozkazał teremom zaatakować Michała.
Kasia przeszła po platformie i zaatakowała Tajemniczego pana uderzała go wodą tak aby oddalił się od Sabiny i Artura. Tymczasem Michał starał się dotrzeć do Kasi jednak teremów było zbyt wiele. Postanowił uderzyć z większą mocą dlatego zaczął skakać po drzewach i kiedy był na samym czubku jednego z nich, zeskoczył i w dłoniach wytworzył ogień, uderzył z ogromną siłą ogniem w ziemię a wszystkie teremy odskoczyły nieprzytomne. Michał teraz miał okazję by pomóc Kasi. Kiedy Tajemniczy pan był zajęty walką z Kasią, Michał uratował Sabinę i Artura, następnie skoczył na Tajemniczego pana i powalił go swoim ogniem. Teremy zablokowały im drogę i nie mogli iść dalej , dlatego jedyną drogą ucieczki było wrócenie za planszę, Kasia przeszła  obok Tajemniczego pana zabrała mu potajemnie  pamiętnik i razem z przyjaciółmi wrócili za planszę . Teremy chciały jeszcze ich gonić, jednak Tajemniczy pan rozkazał by tego nie robiły.
- Zostawcie ich mamy przewagę , mamy pamiętnik i przeszliśmy planszę.
Kilka kroków za ośmiokątem wytworzył ogromną skałę którą nie dało się rozwalić żadnymi mocami. Tak oto Tajemniczy pan zyskał nad nimi ogromną przewagę?

C.D.N.

Rozdział 19


Przyjaciele uciekali jak szybko tylko mogli. Kiedy znaleźli się już daleko od planszy Sabina zapytała:
- Co my teraz zrobimy ten gość ma pamiętnik i jest daleko od nas.
- Nie byłabym tak pesymistycznie nastawiona - powiedziała Kasia i zaprowadziła Sabinę i Artura za krzaki. Artur i Sabina byli ogromnie zdziwieni przed nimi stała jeszcze nie rozwiązana plansza.
- Ale jak to- zapytał zdziwiony Artur
- Normalnie - zaśmiała się Kasia - wiedzieliśmy po prostu z Michałem, że nie możemy mu pokazać rozwiązania zagadki bo by nas przechytrzył tak jak to właśnie zrobił.
- Ale skąd wieźliście drugą plansze.
- Kiedy wróżki nas przeteleportywały dały nam specjalne kryształki byśmy mogli do nich wrócić więc kiedy kliknęliśmy na guziki , zostaliśmy przeteleportowani z powrotem do jaskini wróżek, powiedzieliśmy im co zaszło i poprosiliśmy ich by wyczarowały drugą sztuczną planszę i zaaranżowały widok taki jak nad prawdziwą  planszą. Właśnie w taki sposób Tajemniczy pan pokonał lipną zagadkę.
- No a co zrobiliście z tym listem na którym była mapa jak dojść do tunelu - zapytał Artur.
- To proste - odpowiedział Michał - napisaliśmy drugą kartkę z inną mapą i przykleiliśmy ją do tamtej.
- No muszę wam powiedzieć, że świetnie to rozegraliście - zaśmiała się Sabina - ale rozwiązanie łamigłówki jest takie samo tak?
- No właśnie nie wymyśliliśmy z Michałem to na poczekaniu i nawet sprawdzaliśmy czy to rozwiązanie jest dobre ale niestety nie.
- Musimy coś szybko wymyślić, bo inaczej znowu na karku będziemy mieć Tajemniczego pana - powiedział Michał.
Czwórka przyjaciół przez dłuższy czas siedziała próbując coś wymyślić jednak bez skutku zagadka ta była zbyt trudna. Kasia ciągle przeglądała pamiętnik jednak nic nie znalazła co mogło by im w tym pomóc. Michał postanowił sam zajrzeć do pamiętnika , lecz również niczego nie znalazł, podszedł do Kasi i zapytał:
-Wracając do naszego pocałunku to czy jest jakaś szansa , że będziemy kiedyś razem?
- Nie wiem odpowiedziała Kasia - narzazie musimy się skupić na znalezieniu skarbu - powiedziała
- No ale nie możemy się wiązać przez to , że szukamy jakiegoś artefaktu?
- Na to wychodzi- odpowiedziała i odeszła.
Zdenerwowany Michał, który trzymał w ręku pamiętnik lekko go podpalił swoim płomieniem.
- Co robisz ?! - krzyknęła Kasia i szybko zaczęła go gasić szmatką.
- Słuchaj to , że się złościsz to nie znaczy , że masz się wyżywać na pamiętniku! - powiedziała zdenerwowana.
- Nie zrobiłem tego specjalnie!
- To jest nasza pomoc przy szukaniu tego skarbu!
- Mówiłem że nie zrobiłem tego celowo! Przepraszam !!!- krzyknął
- Nie przepraszaj - powiedziała Sabina - spójrz!
Sabina podniosła notes na kartce gdzie była rozorywana plansza prześwitywały podpisy kolorów a ich pierwsze litery były zakreślone w kółko.
- Co to niby jest? - zapytał zdziwiony Artur.
Pierwszy jest szary i wyróżniona jest litera S drugi jest zielony i wyróżniona jest litera Z potem jest niebieski, umbra i różowy i u każdego jest wyróżniona pierwsza litera.
- Patrzcie! - zawołała Kasia razem tworzą wyraz sznur może to ten wyraz trzeba ułożyć na platformie.
- Nie ma czasu na zastanawianie się trzeba spróbować - powiedziała Sabina.
Stanęli razem przed Figurą .
- To kto idzie pierwszy? - zapytał Artur.
- Ok ja - powiedział Michał .
-  Dobra pierwsza litera to S.
Michał niepewnie i ostrożnie postawił nogę na płytce z literą S
- Udało się - rzekł - dobra mów jakie dalej.
Michał poklei wszedł na kafelki z literami Z A R Y, kiedy stanął przed półką , otworzyło się jej wnętrze a w środku była lina Michał pociągnął za nią niepewni . Po niedługiej chwili półka zanurzyła się pod ziemie a przed nim pojawił się most po którym można była normalnie przejść - Udało się krzyknęli zadowoleni przyjaciele.
- Szybko chodźmy - powiedział Sabina i wszyscy w szybkim czasie znaleźli się po drugiej stronie planszy. 
- Michał  - powiedziała Kasia - nie powinnam tak na ciebie krzyczeć, zrobiłeś to nie celowo a w dodatku to dzięki tobie przeszliśmy tą planszę - rzekła.
- Ja też przepraszam - rzekł Michał po prostu trudno mi jest się z tym wszystkim pogodzić, powinienem  być cierpliwy.
Kasia przytuliła się do Michał, w głębi natomiast  było jej ogromnie przykro , ze wyrządza mu taką krzywdę.

C.D.N


Rozdział 20 (specjalny)


 Tajemniczy pan zadowolony ze swojej wygranej był pewien , że jest daleko na przodzie , jednak kiedy chciał wyciągnąć pamiętnik aby sprawdzić gdzie dalej ma się udać zauważył , że go nie ma od razu domyślił się, że to oni mu go zabrali. Po chwili podszedł do niego jeden z teremów i powiedział:
- Nasz władco mam dla ciebie nie najlepsze wieści - dał mu kartkę na której była narysowana mapa jak dojąć do platformy. Jednak kartka którą przykleiła Kasia z Michałem odpadała i pod nią zauważył mapę która on sam narysował .
- Te bachory oszukały mnie ! - wrzasnął - pożałują, że ze mną zadarły!
Tajemniczy pan razem z teremami zawrócił by jak najszybciej dogonić czwórkę przyjaciół. Ich podróż trwała dosyć długo, więc postanowili się za trzymać . Kiedy Tajemniczy pan udał się w odosobnienie teremy usiadły i postanowiły odpocząć. Wkońcu jeden z nich zapytał:
- Tak właściwie to po co jemu jest ta łapa? Co w niej jest takiego nie zwykłego?
- Ta łapka pomaga w gojeniu ran fizycznych, jednak nie potrafi przezwyciężyć śmierci.
- A jakie rany fizyczne ona niby ma?
Milcząc chwilę powiedział:
- Żadne. Wszystko to zaczęło się bardzo dawno temu ojciec Tajemniczego pana Grzegorz miał 2 najlepszych przyjaciół jednego z tego świata o imieniu Dawid a drugiego z naszego magicznego świata Roberta. Spotykali się dzięki teleportowi który przenosił ich wzajemnie do swoich wymiarów. Znali się jak ,,łyse konie'' , pomagali sobie we wszystkim, byli bardzo szczęśliwi , do czasu kiedy Robert miał bardzo poważny wypadek, którego nie przeżył. Grzegorz zamknął się w sobie nie mógł o tym zapomnieć i bardzo chciał aby on znów powrócił do życia. Nie rozmawiał z Dawidem ani z rodziną z nikim. Grzesiek został w swoim świecie a Dawid w swoim. Minęło parę lat a on ciągle nie mógł zapomnieć o stracie przyjaciela. Kiedyś podróżując znalazł ukrytą bibliotekę w katalogu znalazł informację o tej łapie. Uznał że może to jest właśnie to czego szukał. postanowił wynaleźć urządzenie, dzięki które uda mu się ożywić przyjaciela. Bardzo długi czas spędzał na wymyśleniu sposobu jak skonstruować taką maszynę. Jednak było to bardzo trudne a na dodatek nie wiedział gdzie może znaleźć tę łapę. Kiedy poznał Agnieszkę zapomniał o swoich zamiarach, zmienił się ożenił się z nią i następnie urodziło się dziecko. Jednak przy urodzeniu było one nie przytomne i  całe białe, a na piersi miało namalowaną literę T. Dziecko po paru minutach zaczęło oddychać, jednak na drugi dzień Grzegorza podczas snu nawiedził duch który powiedział mu, że jego dziecko ma mało czasu i niedługo umrze. Mężczyzna przypomniał sobie wtedy o swoich dawnych zamiarach więc jak najszybciej powrócił do konstruowania maszyny, duch dał mu wskazówki i znalazł  tą łapkę. Kiedy Dziecko umarło Grzegorz przybliżył łapkę do jego serca i jego wynalazek zadziałał dziecko zaczęło żyć a wynalazek wybuchł  tylko złota łapka została. Grzegorz postanowił porozmawiać z Dawidem i powiedzieć mu o swoim planie przywrócenia do życia ich przyjaciela, jednak on powiedział że nie mogą tego zrobić ponieważ inaczej zakłócą równowagę w świecie. Grzegorz postanowił nie rezygnować ze swoich planów. Z czasem udało mu się ponownie skonstruować  tę maszynę. Jednak Dawid dowiedział się, że jego dawny przyjaciel nie zaprzestał konstruowania maszyny dlatego przeniósł się do tego świata i chciał zniszczyć ten sprzęt jednak to nie było łatwe. Między nimi rozpoczęła się walka początkowo Grzegorz miał przewagę, jednak wkońcu Dawidowi udało się zniszczyć  maszynę, jednak zanim tego dokonał Tajemniczy pan usiadł na maszynie razem z łapką , ona spowodowała że dostał potężną moc dzięki której może teraz czarować. Dawid zabrał łapkę do swojego wymiaru i zniszczył portal tak aby Grzegorz nie mógł się dostać z powrotem do ich świata. Ojciec Tajemniczego pana nigdy nie zapomniał tego co uczynił Dawid dlatego nauczał swojego syna że musi pokonać śmierć i musi wypełnić jego wolę. Nakazywał mu aby dzięki swoim czarom znalazł tę łapę połączył z maszyną i wzbudził ze zmarłych całą jego rodzinę dzięki temu uda im się pokonać śmierć i osiągną ogromną władzę, dokonają rzeczy nie możliwych.
Milcząc jeszcze chwilę dodał:
- Dlatego teraz jemu zależy na znalezieniu tej łapy pragnie wypełnić wolę ojca.
- Czyli tajemniczy pan ma tę maszynę?
- Tak -  rzekł po chwili - jego ojciec zdążył jeszcze przed śmiercią skonstruować tę maszynę, jednak ukrył ją aby nie została zniszczona. Następnie opracował plan zdobycia łapy, którego nie zdążył wykonać i powierzył go swojemu synowi.
- A na czym ten plan polega - zapytał jeden z teremów.
- Tego nikt nie wie prócz Tajemniczego pana. Wiemy jedynie tyle, że uwzględnił nas w jego planie i podzieli się z nami swoim celem to znaczy ,ze ożywi wszystkie teremy które zginęły przez tyle tysięcy lat.
Teremy jeszcze długo rozmawiały na temat ich podróży i ich wspólnego celu. Zastanawiając się jaki to plan ma wykonać Tajemniczy pan.

C.D.N.


 Rozdział 21


Kasia , Michał , Artur i Sabina po nie długim czasie dotarli do szerokiej rzeki. Jej potok był bardzo szybki więc nie wchodziło w grę przepłynięcie jej, ani przeskoczenie. Przyjaciele zastanawiali się czy to kolejna zagadka czy też może zwyczajna rzeka. Kasia postanowił użyć swojej mocy aby rozszerzyć wodę i by mogli wszyscy spokojnie przejść , jednak Kasia nie miała żadnego wypływy na szybki potok.
- To chyba nie jest zwyczajna woda - powiedziała - możliwe że to kolejna zagadka.
- Masz racje musimy uważać - powiedział Michał.
Przyjaciele postanowili poszukać jakiegoś mostu po którym mogli by spokojnie przejść na drugą stronę jednak nigdzie go nie znaleźli. Rzeki nie dało się ominąć gdyż z obu stron była otoczona skałami wysokim jak wieżowce. Postanowili usiąść i zastanowić się razem co mogą dalej zrobić by pokonać rzekę.
Pierwszy raz w tym świecie słońce powoli zaczęło zachodzić. Nie robił się jeszcze wieczór ale było widać że słońce zmierza w kierunku ziemi. Jednak dalej przyjaciołom towarzyszył upał który nie pozwalał znaleźć odpowiedzi na pytanie : Jak przejść rzekę? Kasia otworzyła pamiętnik i zaczęła czytać wpisy babci, tymczasem przyjaciele postanowili się trochę wyluzować i powygłupiać.
Tymczasem Tajemniczy pan obmyślał kolejny plan zemsty na dzieciakach. Nie było to jednak łatwe. Wkońcu uznał , że gdyby mu udało się po kolei spotkać z każdym z nich sam na sam i zaczarować aby przeszli na jego stronę było by mu o wiele łatwiej przejąć pamiętnik i pokonać zadania. Postanowił , że musi wcielić w życie swój plan. Udał się do teremów oznajmić im , że najwyższa pora ruszać oraz podzielił się z nimi swoim planem.
Nasi przyjaciele postanowili, że sami zbudują most i przejdą na drugą stronę, jednak za każdym razem kiedy próbowali ułożyć wspólnie deski rozpadały się. Sabina uznała, że jeśli może uda się jej ściąć drzewo swoimi długimi wężami to postawni go nad rzeką i razem przejdą na drugą stronę. Dziewczyna szybko uporała się z drzewem i postawiła go nad rzeką . Przyjaciele razem postanowili powoli przejść po drzewie, kiedy znaleźli się w połowie drogi z końca rzeki drzewo zaczęło się osuwać i łamać. Cała czwórka szybko zawróciła jednak drzewo wpadło do rzeki Sabina złapała przyjaciół swoimi długimi sznurami a drugim końcem złapała najbliższą skałę. Nagle Kasia zaczęła się wyślizgiwać z ręki Michała.
- Trzymaj się mocno! - krzyknął Michał.
- Uwierz nie ma zamiaru się puszczać! - odpowiedziała.
Jednak dłoń była zbyt śliska i wyślizgnęła się z ręki Michała.
- Kasia ! - krzyknął Michał.
Kasia złapała się najbliższej  wystającej półki.
- Artur puść mnie!
- Oszalałeś! - powiedział Artur - przecież spadniesz.
- Zaufaj mi - powiedział Michał.
Artur nie pewnie puścił dłoń Michała kiedy on spadał wytworzył ogień i pofrunął  w stronę Kasi , złapał ją i razem powoli opadli na ziemię , Za chwilę Sabina powoli postawiła siebie i Artura na ziemi.
- Mało brakowało - powiedziała Sabina.
- No musimy być bardziej ostrożni - rzekł Michał.
Przyjaciele postanowili wymyślić kolejny sposób pokonania rzeki.
- Słuchajcie powiedział Michał- mam pomysł może niech Sabina użyje swoich plącz aby dostać się na drugą stronę, a następnie przeniesie nas jednego po drugim.
- Dobra spróbujmy - rzekła Sabina.
Sabina złapała swoimi płaczami najbliższego drzewa i powoli zaczęła przyciągać się do niego , Nagle  usłyszeli głośny trzaska . Drzewo , którego złapała się Sabina było grube i silne, jednak  pękło i  zaczęło spadać prosto na nią, która akurat znajdowała się na powierzchni szybko mknącej  wody.

C.D.N.


 Rozdział 22


Drzewo miało już zmiażdżyć Sabinę , kiedy dziewczynę porwał szybki prąd wody. Sabina ponownie użyła swoich węży by złapać się najbliższego drzewa i po nie długiej chwili udało jej się wydostać z potoku.
- Te drzewa pewnie specjalnie są tak lekkie aby za łatwo nie można było się dostać na drugą stronę
 - powiedział Michał
- Widocznie musi być jakiś inny sposób by przedostać się na drugą stronę - rzekł Artur
- Tak ale tu są tylko dwa drzewa i wysokie skały z obu stron - powiedziała Kasia i nagle w oddali dostrzegła małe wgłębienie.
- Chodźcie! - zawołała przyjaciół.
Przyjaciele podeszli szybko do skały. Wgłębienie miało kształt prostokąta , Kasia pomyślała , że należy tam włożyć pamiętnik jednak nic się działo. Przyjaciele starali się zgadnąć co to może być za przedmiot który by pasował w to miejsce. Kasia jeszcze raz spojrzała na drzewa i skały.
- Słuchajcie może ten przedmiot jest tu gdzieś ukryty , szybko rozdzielmy się i postarajmy się go znaleźć - powiedziała.
Przyjaciele szybko rozdzielili się i zaczęli szukać w dziwnych zakamarkach. Kiedy Michał włożył rękę do dziupli w drzewie wyciągnął worek , kiedy go otworzył zobaczył w środku ramkę na zdjęcie w kształcie prostokąta.
- Patrzcie! - zawołał
- To jest pewnie to , to należy włożyć - powiedział Artur
Wszyscy zbliżyli się do skały a Kasia włożyła ramkę w otwór w skalę, ramka pasowała jak ulał jednak nic się nie działo.
- Co jest przecież ramka pasuje, nie rozumiem czego jeszcze tu brakuje? - zapytała Kasia
- Twoja babcia nie mogła jakoś ułatwić? - zapytał Artur.
- Widocznie ta cała łapa naprawdę jest taka ważna i dlatego te zagadki nie są takie proste do rozwiązania - odpowiedziała Kasia - byle kto nie może ich rozwiązać a szczególnie ci co nie mają pamiętnika .
- Tak tylko co teraz, mamy ramkę która idealnie pasuje ale co dalej ? - zapytała Sabina
- Słuchajcie a może do tej ramki trzeba wstawić jeszcze jakieś zdjęcie - rzekł Michał - poczekajcie sprawdzę jeszcze czy w dziupli nie ma żadnych zdjęć.
Jednak ani w jednym ani w drugim drzewie nie było żadnych zdjęć.
- A może w pamiętniku? - powiedziała  Sabina.
- No jasne - odpowiedziała Kasia - raz jak go przeglądałam zauważyłam kilka zdjęć , domyślałam się, że babcia pewnie wszystkie ważne rzeczy chowała tutaj a teraz one mogą nam się tu przydać.
Kasia wyciągnęła z pamiętnika 5 zdjęć. Na pierwszym z nich była przedstawiona młoda babcia Kasi, na drugim cała jej rodzina, na trzeciej fotografii była pokazana babcia z jej narzeczonym, na czwartym zdjęciu babcia z małą Kasią na rękach i na ostatniej piątej była przedstawiona babcia a w ręku trzymała złotą łapę , natomiast w oddali można było dostrzec postać ciemnej osoby, która jakby chciała swoimi długimi dłońmi dostać łapę, jednak twarzy nie było widać postać ta wyglądała jak jeden ogromny cień.
- Rety to ostatnie zdjęcie trochę jest mroczne - powiedział Artur.
- No - odpowiedziała Kasia - myślicie , ze to Tajemniczy pan?
- No jasne a który inny świr pragnął by jakiejś łapy?
- Dobra teraz musimy się zastanowić które zdjęcie  trzeba tam włożyć - powiedział Michał.
- Ja obstawiam , że to z łapą - rzekł Artur
- Dziwie się ale zgadzam się z nim - rzekła Sabina
- Też bym tak obstawiał- powiedział Michał - a ty?
-Niby macie rację ale wydaję mi się, ze te zdjęcia są jakoś powiązane spójrzcie te 3 pokazują osoby na którym babci najbardziej zależało a to jedno jej największego wroga.
- Myślisz... - nie dokończył Michał
- Tak uważam , ze trzeba je wszystkie włożyć , a na wierzchu powinno być właśnie to z łapa - rzekła.
- Ok spróbujmy - powiedział Sabina
Przyjaciele kolejny raz stanęli przed wgłębieniem Kasia włożyła zdjęcia w odpowiedniej kolejności na a na wierzchu zostawiła zdjęcie z łapą i zamknęła ramkę. Kiedy przyjaciele myśleli , że znów im się nie udało tuż obok nich wyłoniła się duża wajcha.
- A teraz co niby mamy robić - zapytała zaniepokojona Kasia
- No jak to co pociągnąć - powiedział Michał.
Podszedł do wajchy i pociągnął ja mocno w swoim kierunku , nagle nad wodą pojawił się most po którym można było już spokojnie przejść .
- Udało się - krzyknęli zadowoleni i jak najszybciej przebiegli na drugą stronę rzeki.
Przyjaciele uznali , że muszą odpocząć po tak długiej drodze więc  postanowili rozłożyć śpiwory i trochę się przespać, wszyscy szybko zasnęli bez żadnego problemu.
 Kasię jednak podczas snu odwiedziła babcia .
- Babcia krzyknęła ze łzami w oczach to ty?
- Witaj kochanie - rzekła.
- Tęsknie ogromnie za tobą - powiedziała dziewczyna.
- Ja za tobą również - odpowiedziała  babcia i przerwała jej mówiąc - kochanie posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie musisz razem ze swoimi przyjaciółmi się pośpieszyć , zostało wam już nie wiele czasu - rzekła.
- Ale jak to?
- Widzisz zauważyłaś pewnie , ze w tym świecie bardzo długo trwa dzień, jeśli do północy nie znajdziesz łapy i nie wyniesiesz jej z tego świata to cały ten świat zniknie a łapa zostanie znów przeniesiona w swoje dawne ukrycie gdzie z pewnością ją znajdzie tajemniczy pan i wypełni plan swojego ojca , dlatego proszę cię śpiesz się , śpiesz , śpiesz ...

C.D.N.


 Rozdział 23


Po obudzeniu Kasia szybko podzieliła się informacjami ze swoimi przyjaciółmi.
- Jeśli dobrze rozumiem to jak nie znajdziemy tej łapy to znaczy że ten świat zniknie a my z nim tak? - zapytał Artur.
- Dokładnie - odpowiedziała Kasia.
- Dobra nie ma się czym martwić może nie długo najdziemy tą łapę, możliwe , że właśnie teraz idziemy już centralnie do celu - pocieszał wszystkich Michał
- Oby tak było bo naprawdę będzie źle z nami - odpowiedziała Sabina.
- Nie ma co tak siedzieć i dalej się zastanawiać musimy teraz jak najszybciej rozwiązywać resztę łamigłówek i zatrzymywać się na bardzo krótko , nie możemy tracić czasu - rzekła Kasia - i najważniejsze jest to , że Tajemniczy pan nie może się o tym dowiedzieć .
- Dlaczego? - rzekł Artur.
- Bo wtedy starałby nam się przeszkodzić w poszukiwaniu skarbu a sam później by uciekł z tego świata za pomocą swej magii, a my nie mamy żadnej magicznej mocy która nas z powrotem przeniesie do naszego świata.
Przyjaciele szybko wyruszyli w dalszą podróż.
Tymczasem Tajemniczy pan dopracowywał swój plan i coraz bardziej zbliżał się do Kasi i jej przyjaciół. Pokonali już planszę aż wkońcu dotarli do rwącej rzeki.
- Spójrzcie dzieciaki musiały już tu być - powiedział Tajemniczy pan - musimy teraz tylko bardzo uważać by nie wpaść do tej rzeki , nie wiemy na jakiej zasadzie działa ten most, to może być kolejny podstęp. 
- Panie spójrz! - krzyknął jeden z teremów.
Tajemniczy pan zbliżył się do skały z ramką i przyjrzał się jej zdjęciowi.
- To jest ... - zapytał jeden z teremów
- Tak! - odpowiedział uradowany Tajemniczy pan - to jest złota łapa! 
- A te dziwne kształty?
- Te dziwne kształty to mój ojciec! - odpowiedział głośnym głosem Tajemniczy pan - już nie długo wypełnię twój plan - rzekł - dobrze nie ma na co czekać ruszajmy za nimi jak najszybciej by wyrwać im tą łapę.
Tajemniczy pan razem z teremami szybko pokonali most i zbliżali się w kierunku Kasi, Michała, Sabiny i Artura.
Tymczasem przyjaciele szybko doszli do kolejnej łamigłówki. Przed nimi znów znajdowała się plansza składająca się z 20 kafelek , na każdej z nich znajdowała się strzałka w różnym kierunku, na końcu planszy znajdowała się duża dźwignia a za nią ściana.
- Znowu plansza - rzekł Artur - to nam znów zajmie nam dużo czasu, nie wyrobimy się.
- Uspokój się! - powiedziała Michał na pewno zdążymy wtedy przeszkodził nam Tajemniczy pan. Jeśli teraz wszyscy się wysilimy na pewno uda nam się przejść te planszę.
- Mam pomysł - powiedziała Kasia aby kontrolować czas , który nam pozostał spróbujmy określić ile czasu nam jeszcze zostało.
- Ok to ja z Kasią spróbuję wymyślić jak przejść tą łamigłówkę a wy określcie nasz czas dobra?
- Dobra - odpowiedział Michał- zabierajmy się do roboty.
Podczas gdy Michał i Artur obliczali czas jaki im jeszcze pozostał Sabina zapytała Kasię.
- Co jest pomiędzy tobą Michałem?
- Nic nie jest co niby ma być?
- Proszę cię nie udawaj wiemy i widzimy, że między wami iskrzy ale tak dokładnie co jest?
- Raz - wzdychając powiedziała Kasia - pocałowaliśmy się .
- Co !? Pocałowaliście się !?
- Cicho bądź jeszcze usłyszą.
- Sorry - rzekła Sabina - ale jak mogłaś mi o tym nie powiedzieć. To wy chodzicie i nic nam nie mówicie!?
- Nie chodzimy - odpowiedziała cicho.
- Jak to ? Nie rozumiem, pocałowaliście się przecież.
- Tak ale uznaliśmy , że mamy ważniejsze teraz sprawy i lepiej będzie jeśli teraz damy sobie spokój.
- Oszaleliście to, że szukamy teraz tego skarbu to nie znaczy , że wy nie możecie mieć swoich spraw prywatnych.
- Zabawne on tak samo na to patrzy - odpowiedziała
- No widzisz to w czym problem?
Kasia uznała ,że powinni skończyć  o tym rozmawiać i wspólnie wrócić do poszukiwania rozwiązania.
Nagle całą czwórkę złapały ogromne macki i pociągnęły w czterech różnych kierunkach.

C.D.N.

2 komentarze:

  1. Uwielbiam twoje opowiadanie. Uważam, że jest świetne. Niecierpliwie czekam na następny rozdział i życzę powodzenia w pisaniu następnych. ^^ Pozdrawiam ;) Pokój V :D

    OdpowiedzUsuń
  2. 36 yr old Environmental Tech Courtnay Josey, hailing from Lakefield enjoys watching movies like Yumurta (Egg) and Jigsaw puzzles. Took a trip to Historic Centre (Old Town) of Tallinn and drives a Jaguar D-Type. w gore

    OdpowiedzUsuń